wtorek, 25 września 2012

Francja

15 wrzesień 2012.

            Godziny południowe. Pożegnanie z rodziną, sąsiadami z za płota i ruszamy na trasę.


Kraków - start
Przed nami blisko dwadzieścia tysięcy kilometrów, drogami Europy i Afryki.


          Trasa została nieco zmodyfikowana. Najpierw odwiedzimy znajomych Bretanii. Murielle i Jacka. Przekonali nas Oni, że Bretania,
to najpiękniejszy region Francji, że koniecznie musimy go poznać.
Po wytyczeniu linii prostej, pomiędzy Krakowem i półwyspem bretońskim okazało się, że grzechem było by nie zwiedzić kilku innych, ciekawych miejsc.
Jedziemy swoim tempem, po 200-500 km dziennie. Po drodze odwiedzamy znajomych, prywatnie przyśpieszamy święto zmarłych. 

Poranek na aires w Void Vacon FRA
         Pierwszy nocleg w Nysie. Potem skok czeskimi autostradami do Niemiec. Trzeci nocleg już na "normalnym" placu postojowym we Francji (aires de services camping-cars). We Francji, takich wyznaczonych miejsc dla kamperów, gdzie można zrzucić ścieki, nabrać wody, podłączyć prąd - jest .......... blisko 3000. W Polsce może ze trzy? Nie mówię tu oczywiście o kempingach! Po Francji poruszamy się tak zwanymi nacjonalkami. Są to drogi oznaczone literą "N z numerem". Drogi te, często czteropasmowe, są oczywiście bezpłatne. Autostrady, nawet dla rodowitych Francuzów, są za drogie.
 
Przejazd przez park pałacowy.
 
        Czwartego dnia docieramy, do położonego poniżej Paryża, królewskiego miasta Fontainebleau, słynącego z największego we Francji renesansowego pałacu. Właściwie jest to kompleks pałaców. Pierwszy powstał w XII wieku, Każdy kolejny władca starał się coś nowego wybudować lub zmienić. Dlatego obecnie Chateau de Fontainebleau, posiada aż 5 dziedzińców i kilka wspaniałych ogrodów. Spędziliśmy tu prawie dwa dni.


Widok na pałac z ogrodu francuskiego.

             Zwiedzanie trzeba podzielić na dwie części:ogrody z pałacami, a oddzielnie muzea.Najlepiej przeznaczyć na każdą z nich kilka godzin. Słyszałem opinie, że Fontainebleau jest ciekawsze od Wersalu i zwiedzających jest tutaj wielokrotnie mniej! Pałac przetrwał rewolucyjne zawieruchy. Był ulubioną rezydencją Napoleona I. W czasie II wojny mieściło się tutaj dowództwo niemieckie, a po wojnie, do roku 1965, baza dowództwa NATO.
 
Dziedziniec Pożegnań i schody Napoleona.
        Teraz kilka miejsc "kultowych". Na zdjęciu słynne schody na dziedzińcu pożegnań (Courdes des Audieux). To z tych schodów, w 1814 roku, Napoleon żegnał się ze swoim wojskiem, przed wyjazdem na Elbę. Schody te, w kształcie podkowy, zostały zbudowane w pierwszej połowie XVII wieku, w czasach Ludwika XIII.

Najstarsza część zamku - Dziedziniec Owalny.
         Duże wrażenie robi Dziedziniec Owalny, z najstarszym fragmentem zamku - wieżą obronną.
 
 
Wejście na Dziedziniec Owalny.
 
Chwila zadumy w starej części zamku.
 
Spacer po ogrodach zamkowych.
      Samo zwiedzanie ogrodów zamkowych zajmie nam sporo czasu. Ogród francuski (z przecinającym go Wielkim Kanałem) , ogród angielski, ogród Diany z 1603 roku to królestwo hałaśliwych pawi.
       Teraz nadszedł czas na zwiedzenie muzeum. Właściwie, to jest to kilka oddzielnych obiektów muzealnych, których zwiedzenie zajmie nam co najmniej 2-3 godziny czasu.
Tutaj jest jeden WIELKI plus. W ramach biletu wstępu (10 EUR) dostajemy e-przewodnik. Urządzenie wielkości słuchawki telefonicznej, z którego w języku polskim odsłuchujemy informacje, o zwiedzanych miejscach w muzeum Fontainebleau.
Co możemy zobaczyć? Oto dwie próbki.
 
Sala tronowa Napoleona.
 
Muzeum "Wielkie Apartamenty" i galeria Franciszka z XVI wieku.
      Na koniec pobytu w Fontainbleau zobaczyłem coś ciekawego. Jadąc przez lasy otaczające tą miejscowość, przypadkowo zobaczyliśmy "coś" (kapliczka?) poświęconego Tadeuszowi Kościuszce.
 
Kapliczka (?)  Tadeusza Kościuszko.

         Z internetu dowiedzieliśmy się, że w tym rejonie Francji, przez 15 lat mieszkał i pracował jako guwernant, nasz bohater narodowy.
 
Teraz zostawiamy królów i cesarzy i przenosimy się kilkadziesiąt kilometrów na zachód, do Chartres - miasta słynącego z XIII wiecznej katedry Notre-Dame.
Najpierw mamy mały problem ze znalezieniem parkingu. To znaczy nawigacja pokazuje w śródmieściu kilka parkingów dla samochodów, ale ................. wszystkie one są podziemne.
Więc z kamperem możemy sobie itd.itd.
Dopiero późnym popołudniem idziemy do katedry uważanej za najpiękniejszy kościół gotycki w Europie.
 
Katedra Notre-Dame w Chartres.
 
Witraż powstały około 1150 roku !!!
           Katedra słynie dodatkowo z dwóch rzeczy. Najznakomitszych witraży średniowiecznej Europy. Intensywny odcień błękitu tych witraży, doczekał się nawet nazwy "błękit chartres".
Drugie to relikwia Sainte-Chemise (święta szata). Fragment ubrania, które Matka Boska miała ponoć na sobie, gdy rodziła Chrystusa.
 
      Potem jeszcze jeden nocleg w małym francuskim miasteczku Brezolles (warte zwiedzenia) i wjeżdżamy do Bretanii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szukaj na blogu