niedziela, 18 listopada 2012

Portugalia - wybrzeżem na południe (część 3)

Kolejny nasz przystanek, to małe, aczkolwiek stare i ciekawe, miasteczko Aveiro. Moje zaciekawienie wzbudził szczególnie jeden fakt. Tak w skrócie powiem, że kiedyś było to bogate portowe miasto. Nadszedł rok 1575. Kilka tygodni trwający sztorm ........... odciął port od morza. Utworzona została potężna laguna i nagle .... jak tu i z czego żyć? 
Po wielu dziesiątkach lat wymyślono specjalny rodzaj łodzi żaglowych, z zagiętym, wysokim dziobem, na które zbierano z laguny wodorosty. Służyły one potem jako nawóz, dla okolicznych rolników.
Obecnie rolnicy mają inne nawozy, a tradycyjne łodzie "wodorostowe", zwane moliceira, służą do rejsów z turystami. Rejsów po kanałach, których kilka zachowało się na terenie miasta. Taka namiastka Wenecji.

Moliceiro z Aveiro.
Tak wygląda łódź, choć zamiast żagli, napędzana jest obecnie silnikiem spalinowym.
Natomiast same miasteczko jest ciekawe. Kolorowe domki, kilka ciekawych zabytków, sporo turystów - pomimo jesiennej już pory. Oto kilka fotek z rejsu a'5 EUR od osoby.




W czasie pieszych spacerów po Aveiro, spotkamy wiele małych domków rybaków.

Mała uliczka w Aveiro.
Każdy inny, każdy ma swój klimat, ale prawie wszystkie mają na ścianach, mniej lub więcej azulejos.
Jakiś mały wizerunek świętego, lub choć by numer domu na ceramicznej płytce.
Teraz już wiem, że jest to ........... spadek po Maurach, którzy przez blisko 700 lat okupowali te tereny. Portugalczycy niezbyt chętnie podkreślają, to co przejęli po najeźdźcach z Afryki.
Po dwóch dniach ruszyliśmy w stronę laguny, aby zobaczyć jak wygląda w praktyce to zjawisko.
Okazuje się, że po prawie 500 latach są tam piękne piaszczyste plaże.


Plaża w Barra.
Choć poza sezonem świecą one pustkami. Poza tym trzeba pamiętać o specyfice kąpieli oceanicznych! Jak wieje, to jest fala. Jak jest fala, to nie ma kąpieli, ale są surferzy. Woda zaś ma rześką temperaturę.


Miejsce dla kamperów w Barra.
Ten rejon Portugalii ma jeszcze niezaprzeczalne zalety, dla kamperowców. Nie ma problemów z zatrzymaniem się, czy też zaopatrzeniem kamperów we wszystko co potrzeba. Czym niżej na południe, tym będzie tylko gorzej.


Latarnia morska w Sao Jacinto.
Jeszcze tylko runda honorowa wokół latarni morskiej i żegnamy Atlantyk na wiele dni. Czas teraz na Portugalię środkową.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szukaj na blogu