środa, 22 stycznia 2014

ALBANIA - praktyczne porady podróżnika


Praktyczny Poradnik Podróżnika.

Trasa przez Albanię
Cel i trasa:

(Szkic przebiegu trasy został opracowany przed wyjazdem:
Kraków - Chyżne - Bańska Bystrzyca - Budapeszt - Szeged - Novi Sad - Belgrad - Lazarevac - Leskovac i dalej E-75, aż do granicy z Macedonią. Przed dwoma laty jechałem "wschodnią obwodnicą serbskiej autostrady" i wydaje mi się, że obie trasy są bardzo podobne jakościowo. Z macedońskiej autostrady skręcamy na kilka dni do stolicy Skopie, potem przez Veles - Prilep - Bitola wjeżdżamy do pólnocnej Grecji.


Przed wyjazdem:
           Bałkany (nie mówię o Chorwacji czy też Słowenii) to wyjazd stosunkowo niskonakładowy. Ceny paliwa podobne lub niższe jak w Polsce. Ceny żywności zbliżone. Czyli nie ma sensu niczego w większych ilościach zabierać z kraju. Bierzemy przykładowo 100 EUR gotówką "na czarną godzinę" i karty płatnicze. Pamiętajmy, że w Polsce niektóre banki oferują już bezprowizyjne wypłaty z bankomatów zagranicznych ! Z tego warto korzystać. Poza tym pamiętajmy o przygotowaniu swoich pojazdów. Podzielmy go na dwie części:
przygotowanie "części samochodowej" (silnik, zawieszenie, hamulce itp) oraz część mieszkalną (instalacja elektryczna, wodna, gazowa, szczelność zabudowy, dodatkowe zabezpieczenia itp). Czy jesteśmy w stanie zrobić to sami ? Na pewno nie wszystko ! O jakich ja już przygodach na trasie nie słyszałem, od naszych karawaningowych "złotych rączek" :-).
Ze swej strony mogę polecić:
1. Baterie słoneczną na dach (~100 W)
2. Instalację do tankowania naszych butli na stacjach i przejściówki do podłączania butli LPG w innych krajach
3. Jeśli jedziemy choćby w 2 pojazdy to CB radia
4. Dodatkowe zabezpieczenie drzwi kabiny kierowcy, drzwi wejściowych i inne systemy "spokojnej nocy".
5. Stosowny zestaw przewodników i map papierowych oraz dobrą nawigację GPS z zestawem POI.
To te najważniejsze, które zapewne umilą nam dłuższy wyjazd kamperem.
Porady z trasy
Słowacja:
          Jeśli jedziemy na kierunku Chyżne - Budapeszt, to moim zdaniem nie ma sensu kupowanie ichniejszych winietek. Dwudziestokilometrowy odcinek autostrady pomiędzy Bańską Bystrzycą, a Zwoleniem bez problemu przejedziemy drogą bisową.
Mogę natomiast polecić dwa miejsca na odpoczynek, a nawet na nocleg, w rejonie pasma Donovaly, przez które będziemy przejeżdżać:

1. Duże parkingi przy wyciągach narciarskich: (N 48.877587, E 19.234476) oraz ten większy parking oddalony o kilkaset metrów (N 48.877200, E 19.224989). Oba położone na wysokości ponad 900 metrów. Dojazd bezproblemowy. 
 


                                                                                                                         Drugie ciekawe miejsce to oddalony o kilkanaście kilometrów, tuż przed Bańską, parking restauracji "Koliba św.Krzysztofa" (N 48.793927, E 19.099668). Przy okazji możemy coś zjeść, choć ........ po wejściu do strefy euro, Słowacja nie jest już dla nas atrakcyjna cenowo.










                                                                                                                          Węgry, to chyba ostatni kraj, w którym nie trzeba oszczędzać na opłatach autostradowych. Zjeżdżamy do pierwszej lepszej stacji benzynowej, dajemy dowód rejestracyjny pojazdu, 1650 forintów (lub kartę), dostajemy kwit kasowy i ...... już jesteśmy w elektronicznej bazie opłat. W formie raczej żartobliwej podaję koordynaty naszego jedynego noclegu na Węgrzech w miejscowości Retsag koło domu schadzek. (N 47927476 E 19.139319)

                                                                                                                            Granicę z Serbią przekraczamy w Horgos koło Suboticy. Aż do skrętu na Baćka Topola (ponad 50 km) jedziemy autostradą. Na tym odcinku autostrada do Belgradu jest bezpłatna. Ciekawe miejsce postojowe jest kilka kilometrów od autostrady, koło Baćka Topola (N 45.835446 E 19.635300), nad jeziorem Zobnatica . Jest to bezpłatny, duży, trawiasty parking. Możliwa kąpiel w jeziorze, zatankowanie wody, lokale gastronomiczne czynne w ciągu dnia. W nocy cicho i spokojnie. Kolejne miejsce na nocleg, w drodze "bezautostradowej" na południe, to duży parking w miejscowości Sremski Karlovci (N 45.206254 E 19.932819). Jeden raz korzystałem z P na dużej stacji OMV za miejscowością Indija (N 45.025929 E 20.105135)

                                                                                                                            Kolejny SP godny polecenia na terenie Serbii, to duży oświetlony, bezpłatny parking, koło ośrodka sportowego w miejscowości Ljiga (N 44.218461 E 20.229971). Jest tu możliwość zatankowania wody (nawet mineralnej !), zwiedzenia ciekawych młynów, a nawet można się pokusić na dłuższe spacery, czy też małą wyprawę rowerową.Jadąc przez Serbię można ominąć dosyć drogą autostradę na południe.
Oto tegoroczne ceny na poszczególnych odcinkach, w euro, z rozbiciem na grupy pojazdów:
Subotica - Novi Sad: 3,50 / 5,00 / 10,00 EUR
Novi Sad - Belgrad: 2,50 / 3,50 / 7,00 EUR
Belgrad - Nis: 7,50 / 11,00 / 21,50 EUR
Nis - Leskovac: 2,00 / 3,00 / 6,00 EUR
Kampery należą prawdopodobnie (!) do grupy III.
          Nasza droga przez Serbię, po konsultacji z miejscowymi kierowcami, wiodła z Baćka Topola, do której zjechaliśmy z autostrady, drogą krajową 22.1 do Nowego Sadu i Belgradu. Z Belgradu jedziemy drogą E 763 na Lazarevac. Stąd możemy zrobić "skrót" na Kragujevac, lub bardziej spokojnie na Cacak i Kraljevo. Potem Krusevac, mały łuk przez Blace, Prokuplje i dojeżdżamy do drogi, która wzdłuż autostrady, doprowadzi nas do Leskovaca. Dalej na południe jedziemy już klasycznie.
            Jednak omijając w Serbii autostradę trzeba się liczyć z policyjnymi kontrolami, gdzie funkcjonariusze będą chcieli zarobić na nas trochę euro. Jeśli jesteśmy pewni swojej racji poprośmy policjanta o kontakt z polskim konsulem, tłumaczem i przełożonym policjanta. Powinno poskutkować. Warunek - nie popełniliśmy wykroczenia !
Gdy komuś zabraknie gazu może kupić butlę propan butan za 4260 dinarów (drogo !!!)

Macedonia:
        To najtańsze na trasie przejazdu paliwo. Autostrady płatne symbolicznie (60-70 denarów) ale oszukują na bramkach.
        Na pierwszej dałem odliczoną kwotę w denarach dla pojazdów grupy trzeciej, myśląc że tyle powinienem zapłacić. Dostałem bilecik dla grupy drugiej, bez reszty - jak potem policzyłem. Na drugiej bramce dałem już pieniążki jak dla grupy drugiej. Dostałem bilecik jak dla motocykla ! Na trzeciej bramce mówię w żartach - "dam Ci jak za motocykl - nie musisz mi dawać biletu". :-)
        Przykładowe ceny z Macedonii:
piwo 75 denarów, chleb 30-34 denary, banany 63 denary, mandarynki 49 denarów, omlet 60 denarów, regionalne tavcze gravcze (czyli talerz fasoli) 50 denarów, jogurt 29 denarów.

                                                                                                                     Ciekawym miejscem postojowym w Skopje jest parking, w parku, koło budowanego stadionu piłkarskiego "Marakana" (N 42.004804 E 21.427166) W pobliżu można zatankować kanister z wodą. Jest kilka fajnych knajpek, niektóre użyczają nawet prąd. I to co najważniejsze. W ciągu kilkunastominutowego spaceru, brzegiem rzeki Wardar, dojdziemy do centrum miasta.


 





        Kolejne ciekawe miejsce postojowe to łąki na przedmieściu miasta Prilep - o nazwie Varos. (N 41.359556 E 21.531226). Jedynym minusem jest konieczność wypoziomowania pojazdów. Za to "rzut beretem" mamy do okolicznych zabytków, w tym tajemniczych grobów, o których cicho w internecie.







                                                                                                                     Jako trzeci macedoński SP mogę wskazać parking przed ruinami starożytnego miasta Heraclea (N 41.010801 E 21.343695). Jest to oświetlony parking. Na terenie ruin jest całodobowa ochrona. Teraz tylko nie zapomnijmy zatankować "po korek". Można płacić kartą.
Bo w Grecji minęły już czasy paliwa w cenie poniżej euro (jeszcze 2 lata temu). Teraz trzeba kalkulować 1.50 eur za litr diesla.
Grecja:
To chyba najlepiej poznany i opisany kraj, przez rzesze karawaningowców uwielbiających wolne biwakowanie. Być może dlatego nie będę zbyt odkrywczy ale co wiem, to powiem.
Ceny w euro: chleb 0.70 - 1.20, pomidory 1.75, droźdźówki 1.30 - 1.50, syrop na kaszel 5.16, gaz propan butan 18 za butlę i 20 kaucja (konieczna przejściówka), LPG 0.77, przejazd tunelem (podmorskim) na Lefkadę 5.00 za kamper.
Przykładowe ceny biletów wstępu: Meteora po 2 EUR od klasztoru, statek na wyspę w Ioaninie 4 EUR od osoby, muzeum Ali Paszy 0.80 centów, ruiny "Hadesu" 2 EUR osoba, muzeum fotografii w Monodendri 2 EUR
.

                                                                                                                     Kastoria - pięknie położone nad jeziorem, ptaki wodne, kilkadziesiąt bizantyjskich kościołów. Oficjalny SP z polem namiotowym został zorganizowany przez mnichów z klasztoru Panagia Mavriotissa (N 40.503973 E 21.280496). Jest tam również pole namiotowe z węzłem sanitarnym  i możliwość zatankowania wody. Cenę negocjujemy, najlepiej z Ojcem Gabrielem, który zna trochę język polski.
                                                                                                                            Jeśli koniecznie chcemy free, to pomiędzy miastem, a klasztorem, nad brzegiem jeziora, biegnie droga przy której są 2 dość obszerne parkingi, na których możemy się zatrzymać na noc.  Na przykład: (N 40.505486°  E 21.284668°)
                                                                                                                       Meteora.  Samo miejsce jest kultowym obiektem turystycznym w Grecji. Wokół w miejscowościach Kastraki i Kalabaka, jest kilka dość drogich kempingów. My po raz drugi korzystaliśmy z darmowego SP Arsenis (N 39.708390 E 21.655007). Na miejscu woda i rodzinna restauracji, którą w dobrym tonie jest odwiedzić, w zamian za darmowy postój, w pięknych okolicznościach przyrody.
                                                                                                                       Dodoni ruiny starożytnego miasta ze znaną wyrocznią. Tuż obok, duży, darmowy SP - niestety bez mediów (N 39.546571 E 20.785163)
                                                                                                                         Agio - koło miejscowości Parga. Bardzo sympatyczna zatoka, z możliwością darmowego postawienia kamperów. Miejsce wymieniane w niemieckich przewodnikach, jednak brak tu poza sezonem słodkiej wody (zamknięte okoliczne ośrodki). UWAGA !!! Na samą plażę jest bardzo stromy zjazd. Po deszczu problemy z wyjazdem (N 39.287822 E 20.342073).
                                                                                                                           Ammoudia - wioska rybacka, niedaleko ........ ruiny z wejściem do Hadesu.
SP wyznaczony jest obok przystani rybackiej i plaży. W pobliżu kilka restauracji. W czasie naszego pobytu brak było możliwości zatankowania wody. (N 39.236501 E 20.479851)

                                                                                                                       Kanalia - pięknie położony darmowy SP, jednak z dala od miejscowych zabytków kultury materialnej. Położony na skraju miejscowości. Przydatny rower. Brak ujęcia wody. Atrakcją jest małe wzgórze z latającymi paralotniarzami. Sam próbowałem. (39.054518 E 20.699064)
                                                                                                                         Porto Katsiki - jedno z kultowych miejsc na karawaningowej mapie Grecji. Położone z dala od ośrodków turystycznych. Niesamowity błękit morza. Raj dla fotografów. W pobliżu kilka innych ciekawych miejsc postojowych na plażach. Dość stromy zjazd ale każdy kamper sobie poradzi. Na miejscu toalety. Można polecić na kilkudniowy wypoczynek (N 38.602628 E 20.551109)
                                                                                                                            I zmiana klimatu - skaczemy do Zagorii !
Monodendri - miejsce oddalone o kilka minut drogi od punktu widokowego na wąwóz Vikos. Na końcu drogi mały parking. Bez mediów (N 39.906061 E 20.753217)

Albania:
          To chyba ostatni europejski kraj osnuty dla karawaningowców mgiełką tajemniczości. Aby nieco rozwiać wszelkie obawy, postaram się namówić niezdecydowanych do odwiedzenia tego rejonu. Trzeba to zrobić szybko, gdyż wybrzeże zabudowywane jest hotelami i innymi SPA w zastraszającym tempie. Dużo inwestuje w tym kraju "kapitał" rosyjski i albański. Na wybrzeżu widać już pomału chęć zarabiania na turystach. Nie jest to jeszcze Czarnogóra czy Chorwacja, ale za 10 lat ????
          Bezpieczeństwo: nie odbiega od średniej EU, jakieś drobne próby wyłudzenia 100 leków za parking w Durres. Policja drogowa (bywają okresowe blokady na drogach) ma chyba polecenie nieingerowania w pojazdy turystyczne. Przy drobnych wykroczeniach policjant odwraca głowę. Zero kontroli w czasie naszego ponad trzytygodniowego pobytu.
          Na drodze znacząca przewaga Mercedesów w różnym stanie technicznym. Ruch drogowy w stylu południowym.
          W miastach, na zatłoczonych skrzyżowaniach nie egzekwujemy swojego prawa, ale w sposób dynamiczny i zdecydowany dostosowujemy się do okoliczności :-). Kultura jazdy podobna do włoskiej.




                                                                                                                          Radarów i fotoradarów nie zauważyłem ale za to ............... przydała by się baza koordynat z dziurami drogowymi. Mało powiedziane dziury. Dziury w drogach to bywają u nas. Tam namierzyliśmy kilka miejsc, w różnych miastach, gdzie brakuje pokryw do studzienek wszelakich. Niektóre otwory mają już zapewne po kilka lat (obrośnięte trawą). Wjechanie w taką przeszkodę skutkuje pozostawieniem koła lub elementów zawieszenia samochodu.
Tu muszę przyznać, że dużo Albanii zrozumiałem w czasie pobytu w tym kraju. Ale kto i dlaczego toleruje te pułapki na drogach ? Nawet w stolicy - Tiranie !!! Brak logiki.

Trochę przykładowych cen.
Zacznijmy od przelicznika waluty: 100 leków = ok.2,90 zł
Paliwo w całej Albanii w podobnej cenie 170 leków (eurodiesel), choć raz trafiło się po 165, a czasami 171 leków. Gaz LPG (nie na każdej stacji) 80-90 leków. Butla z propan-butan 10 kg - 1600 leków, kaucja za butlę 1500 leków, Wstęp do cytadeli w Gjirokaster - 200 leków, wstęp do "niebieskiego oka" 2 EUR, wstęp do ruin miasta Butrint 700 leków, wstęp do twierdzy Ali Paszy nad zatoką Palermo 100 leków, parking i wstęp do ruin i muzeum w Apolonii 700 leków (zawiera parking dla kampera + wstęp dla 2 osób), mycie kampera 300 - 500 leków, wstęp do muzeum archeologicznego w Durres 300 leków (w tym jest wstęp do amfiteatru położonego kilkaset metrów dalej), Kruja wstęp do twierdzy bezpłatny, wstęp do zamku Rozafa w Szkodrze 200 leków, muzeum fotografii w Szkodrze 100 leków itp.
Chleb 60-80 leków,bułka 10 leków, mleko /karton/ od 100 leków za litr, 10 jajek 120 leków, woda mineralna od 60, woda mineralna w "sześciopaku" od 250 leków, ziemniaki 100lek/kg, ciastka kokosanki 800lek/kg, tabletki flavamed (na kaszel) 280 leków.
W lokalach: byrek (odpowiednik bałkańskiego burka) 30 - 50 leków, suflaki (niby tortilla) 150 leków, pizza około 500 leków, pepsi 130 leków, sałatka grecka 250, piwo 150, kawa 50-120 leków.
Przykładowe ceny w "Mercatorze": ziemniaki 105/kg, szynka 770-1300 leków, woda mineralna 52-70 leków, herbata Earl Grey 72 leki, owoce morza 245-400 leków. Koniak (winiak) na bazarze w Kruji 8 EUR za 3 butelki, butelka albańskiego wina od 250.
Kartą płatniczą udało się zapłacić w JEDNYM supermarkecie w Gjirokaster. Poza tym gotówka. Na stacjach benzynowych tylko gotówka. Prawie wszędzie możemy zapłacić w EUR, ale moim zdaniem lepiej i bez przeliczników, zapłacimy w ichniejszych lekach. Z bankomatami nie ma problemu. Gdzie bank - tam bankomat. Korzystaliśmy z kart Maestro i Visa.

Nasze miejsca postojowe na terenie Albanii, które mogę rekomendować.


                                                                                                                       Gjirokastra - (N 40.079350 E 20.147450) Miasto godne polecenia, choć tutaj poniosła klęskę moja teoria, że koło stadionu sportowego, miejsce na zaparkowanie kampera zawsze się znajdzie. Teoria słuszna, ale nie a Albanii! Stadiony sportowe budowano tam w czasach, gdy nikt z "władców" nie przewidywał prywatnej własności pojazdów mechanicznych. Są więc stadiony, bez parkingów, często otoczone blokami. Dla porządku podam więc nasz SP, w uliczce przed szkołą. Nic lepszego nie znalazłem. Jest możliwość zatankowania wody przed małym sklepem, mieszczącym się koło bramy szkolnej.





        "Niebieskie Oko" - (N 39.924809 E 20.193698) Tu nie nocowaliśmy, choć jest to możliwe. Źródło jest atrakcją turystyczną, przed laty dostępną tylko dla albańskich prominentów.

Z drogi asfaltowej trzeba przejechać około 2 km boczną drogą nieutwardzoną. Przy źródle parking i restauracja czynna w sezonie. Możliwość zatankowania wody.




                                                                                                                          Ksamil - (N 39.773008 E 20.002823) Tu na południu, niecałe 3 km od greckiej wyspy Korfu, zaczęliśmy naszą przygodę z Albanią. Miejscowość ma charakter typowo letniskowy (hotele, pensjonaty). Poza sezonem cicho tu i sennie. Miejsce na SP oraz plaża położona kilkanaście metrów dalej, są dość urokliwe. Jednak muszę przyznać, że wcale nie gorsze miejsca na postój kamperem, możemy znaleźć choć by na plażach, skręcając w stronę morza przed Ksamil.

                                                                                                                         Jeśli natomiast jedynym naszym celem w tym rejonie Albanii jest zwiedzenie starożytnego Butrint, to możemy śmiało jechać do samego wejścia do muzeum, gdzie mieści się duży parking (N 39.743985 E 20.018723). Droga dojazdowa jest b.dobrej jakości.









                                                                                                                        Queparo - (N 40.052718 E 19.825436) Pierwszy SP z prawdziwego zdarzenia, choć bez jakichkolwiek mediów. Oświetlony.
W górach, które widzimy na horyzoncie zdjęcia, położone są stare albańskie wioski. Warto udać się tam rowerem czy skuterem. Kilka kilometrów na północ, znajduje się zatoka Palermo, z warownią Ali Paszy i podwodnymi schronami, z lat pięćdziesiątych, dla radzieckich okrętów podwodnych.



                                                                                                                            Jadąc dalej, wzdłuż wybrzeża, w kierunku północnym, musimy przejechać przez przełęcz Llogarase położoną na wysokości ponad 1000 metrów. W czasie wspinaczki towarzyszą nam wspaniałe widoki.
Po drugiej stronie przełęczy zobaczymy jedno z bardziej tajemniczych miejsc w Albanii - półwysep Karaburun. Półwysep nigdy nie był zamieszkały. Na jego brzegu zalega wiele wraków. Legendy o skarbach piratów. Brak szlaków turystycznych. Można próbować wynająć łódź rybacką ale chętnych, ze względu na zdradzieckie prądy morskie, nie ma za dużo.

                                                                                                                                  Apollonia - (N 40.718881 E 19.472022) Górny parking, koło wejścia do ruin starożytnego miasta Apollonia. Płatny 100 leków. Sto metrów niżej jest większy parking. Nie ma problemu z pozostaniem na noc. Brak mediów.
Jednak ruiny Apollonii nie sposób ominąć, w czasie swojej wędrówki po Albanii. Są one w lepszym stanie i lepiej są wyeksponowane, w porównaniu do wielu podobnych miejsc w Grecji.







        Ramsar - (N 40.971910 E 19.480123) Będąc w parku narodowym Divjake-Karavasta zatrzymaliśmy się na noc na parkingu miejscowej restauracji. Postój free, możliwość zatankowania wody. Park narodowy jest perełką ornitologiczną w skali Europy. Rowery i skutery były w ruchu.
Mała ciekawostka. W Ramsar zobaczyliśmy pierwszy i ostatni kemping na ziemi albańskiej, niestety .................. nieczynny. Ale był !!!






                                                                                                                       Durres - (N 41.308857 E 19.445194) Największy albański port i stara stolica kraju. Mimo chęci, nie udało nam się znaleźć jakiegoś logicznego miejsca na nocleg. Pozostał nam bezpłatny parking w samym centrum miasta. Warto tu wpaść na jeden dzień. Jest tu ciekawe muzeum archeologiczne, ruiny amfiteatru z II wieku, willa królewska i parę inny rzeczy, godnych zobaczenia.





                                                                                                                       Kruja - (N 41.508997 E 19.796182) Chyba jedyne miejsce w Albanii, gdzie właściciel czuł potrzebę zorganizowania czegoś dla kamperów. Miejsce adoptowane z jakiegoś podwórka. Płatne 4 EUR/doba za kampera, bez względu na ilość osób. W cenie jest prąd i możliwość zatankowania wody. Teren ochraniany i oświetlony. Położony tuż przy atrakcjach turystycznych Kruji czyli budowli warownej i muzeum albańskiego bohatera narodowego Skanderbega.



                                                                                                                         Lezha - (N 41.781730 E 19.642708) Duży, bezpłatny parking, przed mauzoleum Skanderbega. W nocy oświetlony, praktycznie bez innych pojazdów. Brak mediów. Oprócz zwiedzenia mauzoleum, ciekawscy mogą wspiąć się na pobliskie wzgórze, gdzie znajdują się ruiny iliryjskiego zamku, z którego roztacza się wspaniała panorama okolicy.









        Jezioro Szkoderskie - (N 42.063603 E 19.436762) Tutaj wybrałem na kilkudniowy pobyt, cichy, obszerny parking koło restauracji, kilka kilometrów od miasta. W tym rejonie warty zwiedzenia jest Zamek Rozafa, który znajduje się w wyjątkowo dobrym stanie, kilka zabytków tureckich, muzea w Szkodrze i .............. niezapomniane widoki. Będąc już tutaj podjęliśmy decyzję o "rzuceniu okiem" na otulone złą sławą Góry Przeklęte.




                                                                                                                    Boge - (N 42.395918 E 19.644752) Tutaj nie ma specjalnego wyboru. Obok baru kończy się droga asfaltowa i ... " chcąc nie chcąc ", lądujesz w ogrodzie za barem. Teren zamykany, na powitanie drobny poczęstunek, można zatankować wodę. Na ogół przyjeżdża się tutaj, aby ruszyć w góry, więc dobrym pomysłem jest pozostawienie kampera w tym miejscu. Miejsce jest płatne !! O ile dobrze pamiętam to około 7 EUR za dobę. Wieczorem w to samo miejsce trafił włoski kamperowiec, który .......... z niejednego już afrykańskiego pieca (łącznie z Libią) chleb jadł.

1 komentarz:

  1. Na wypadek braku pieniędzy na wakacjach w innych krajach wolę brać szybkie chwilówki online przez internet niż ustalać limit kredytowy, obawiając się oszustwa, które niestety zdarzały się w moim przypadku podczas wyjazdów.

    OdpowiedzUsuń

Szukaj na blogu