poniedziałek, 12 maja 2014

Kamperem za kołem polarnym 2014. Część 2 Łotwa.

           Łotwę osiągnęliśmy dopiero w nocy, a było to tak. Z litewskiego Birże do łotewskiego Bauska to zaledwie 50 km. Na mapie droga koloru żółtego, ale takimi jeździmy od dni kilku po Litwie. I wszystko było ok, do celu pozostało 20 km i ……… zaniknął asfalt, a droga przeistoczyła się w kurzący szutr. Nasza średnia spadła do 10 km/h i nabyliśmy nowe doświadczenie. Po Łotwie jeździmy tylko drogami koloru czerwonego. Teraz, z perspektywy czasu możemy dodać, że z trzech Pribałtyków, to Łotwa ma drogi w najgorszym stanie.
                    W Bauska nocujemy przy pierwszym supermarkecie. Rano idziemy zobaczyć reklamowane ruiny zamku krzyżackiego z XV wieku. Z ruin tylko mury obronne się ostały i to wszystko jeszcze w remoncie.
                  Więc czas na oddalone o kilkanaście kilometrów Rundale, łotewskim wersalem również zwane. Jedziemy trochę sceptycznie nastawieni, a tymczasem bomba. Z zewnątrz, ta wybudowana w XVIII wieku, letnia rezydencja księcia Kurlandii, wygląda super. Trudno się dziwić, wszak została zaprojektowana przez tego samego architekta, który stworzył kilka pałaców (w tym i Pałac Zimowy) w Sankt Petersburgu. Mamy tu do swojej dyspozycji kilka free parkingów i możliwość spokojnego zwiedzania wnętrz pałacowych. Jedynym minusem jest pora roku. Wczesną wiosną zadbane ogrody pałacowe, nie są jeszcze godne podziwiania. I jeszcze jedno. Jak ktoś przegapił, to warto zapamiętać, że od stycznia Łotwa jest w strefie euro i można już zapomnieć o biletach wstępu, jak na sąsiedniej Litwie, za 5 czy 10 złotych. Tutaj też są po 5-10 … ale euro!
Resztę niech opowiedzą nasze zdjęcia
             Wieczorem uskuteczniam jeszcze kilkadziesiąt kilometrów na rowerze. Potwierdziłem, że po Łotwie należy poruszać się tylko po drogach głównych. Widać też, że Łotysze jak i Litwini, bardziej dbają o porządek, w porównaniu do wczesnych lat dziewięćdziesiątych.     Ciekawostką również jest, że na terenie tak zwanej Żmudzi, zmienia się sposób zabudowy. Częściowo znikają wioski, na rzecz porozrzucanych gospodarstw. Takie budynki, najczęściej zasłonięte drzewami, sprawiają wrażenie wysp na oceanie pól i łąk. No i nie ma się z kim kłócić, bo sąsiad daleko!  
           Po południu Ryga. Namiary na kilka miejsc, gdzie można w stolicy Łotwy postawić kampera, otrzymałem od miejscowych kierowców. Cały czas uważam, że żadne forum karawaningowe nie da tego, co można się dowiedzieć od miejscowej ludności.
Zostawiamy kampera w centrum miasta i ruszamy na starówkę.
Starówka nie jest duża, ani nie jest też taka stara. No cóż, miasto powstało dopiero po 1200 roku. Polacy (Batory) byli tu krótko. Rywalizowali tu raczej Niemcy, Duńczycy i Szwedzi. Stąd i dominujący luteranizm i kultura bardziej z domieszką niemiecką i skandynawską.
Trzeba też wiedzieć, że Łotwa bardzo życzliwie przywitała hitlerowców, wspomagała ich swoimi "zasobami ludzkimi". Mieli o to pretensję Rosjanie w czasie marszu na Berlin, a skutkiem tego było zrujnowanie Rygi w czasie działań wojennych 44 roku.
        Wspominam o tym, aby łatwiej było zrozumieć, że prawie wszystkie zabytki Rygi to rekonstrukcję, choć trzeba przyznać, że zrobione doskonale. Druga sprawa, to ten związek i otwarcie na Skandynawię. Skutkuje to dwoma obliczami stolicy Łotwy. Nieco senny, spokojny dzień na starym mieście, które w godzinach nocnych zmienia się nie do poznania za sprawą "masowej" turystyki z Londynu, Sztokcholmu i Helsinek. Głośna muzyka na ulicach, alkohol i dziewczęta do towarzystwa.Taka jest Ryga by night.
Uprzedzeni o tym, nocleg znajdujemy sobie po drugiej stronie rzeki Daugava.
Przez 3 dni pobytu w Rydze zobaczyliśmy chyba wszystko co było godne uwagi i czym dzielimy się na załączonych fotografiach.
           Kolejne dwa dni spędzamy kilkadziesiąt kilometrów od Rygi, w Parku Narodowym Gauja. To największy park w krajach bałtyckich i wprost rewelacyjnie przygotowany na przyjęcie aktywnego turysty. Świetnie utrzymane i oznakowane ścieżki, mapy, tablice informacyjne no i sama informacja turystyczna wie czego potrzebuje turysta. W części miejscowości można się czuć niczym w Szwajcarii. Korzystając z ciągle słonecznej pogody dużo "rowerujemy", zwiedzamy stare zamczyska i korzystamy do woli z internetu.
            Jednak jest końcówka kwietnia i trzeba ruszyć choć na moment do Estonii. Bo od 1 maja zaczyna się ważność naszych wiz do Rosji, a to pierwszy z naszych celów głównych tego wyjazdu.

Bauska. Ruiny zamku krzyżackiego.
Rundale. Łotewski Wersal.










Rundale. Pałac księcia Kurlandii.
Rundale. Zamkowe schody.










Rundale. Pałac i biała sala.
Rundale. Żyrandol w białej sali.









Rundale. Zamek i złota sala.









Ryga. Teresa i muzykanci z Bremy.

Ryga. Średniowieczna brama
Ryga. Trzej bracia.










Ryga. Dom Czarnogłowych.

Ryga. Kocia kamienica.
Ryga. Widok z Rynku na Petera.








Ryga. Tramwaj-polewaczka.

Ryga. Siedziba Biblioteki Narodowej
Ryga. Getto




Ryga. Widok z kampera.





Ryga. Promenada.

Sigulda. Zamek kawalerów mieczow
Ryga. Czas na kawę.
 
Sigulda. Średniowieczny woj.
Sigulda. Nizinna kolejka górska.
Sigulda. Jaskinia Gudmana.
Żmudź. Typowa zabudowa.
Żmudź. Polna droga.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szukaj na blogu