piątek, 30 maja 2014

Kamperem za kołem polarnym 2014. Część 5 ROSJA - Nowogród, pałace i Sankt Petersburg


             Po fajnym, wiejskim noclegu i rozmowie z sąsiadem, a nawet wymianą drobnych upominków, zajeżdżamy do Wielkiego Nowogrodu. Miasta ważnego przed setkami lat. Gdy jeszcze nie było Sankt Petersburga, władcy Wielkiego Nowogrodu władali ziemiami od przylądka Koli (to jakieś półtora tysiąca kilometrów na północ), do setek kilometrów na południe. Jest to prawdopodobnie najstarsze miasto Rosji. Mało tego. Już w XII wieku w Wielkim Nowogrodzie wykształciła się demoktacja niespotykana w Europie.. Kniaziowie, czyli miejscowi władcy, byli wybierani na wiecu wszystkich mieszkańców miasta. Mało tego. W podobny sposób wybierano dwóch najważniejszych urzędników i .......... arcybiskupa nowogrodzkiego. Trzeba przyznać, że tak wybrane osoby musiały się cieszyć znacznym autorytetem.
         To taka mała wstawka historyczna, aby podkreślić, że jak ktoś ma ochotę poznać, choć trochę, historię ruskich ziem, to takich miejsc jak Nowogród nie można ominąć. No i wszystko jest tu podane na małej przestrzeni. Po jednej stronie rzeki Wołchow, w centrum miasta mamy Kreml, a na drugim brzegu najważniejsze cerkwie. W tym te z XII wieku.
My wybraliśmy jeszcze inny wariant, z noclegiem i zwiedzaniem okolic Nowogrodu.
        Dobry to był pomysł. Jeden dzień poświęciliśmy na ważny Juriewski monastyr, przynależny do niego Pieryński erem oraz skansen budownictwa drewnianego Witoslawlicy. Zwracam uwagę na ten skansen, gdyż jak się okazało, nie spotkaliśmy później podobnego obiektu do zwiedzania. Ponadto, wbrew opiniom o zapadłej rosyjskiej wsi, takowych nie spotkaliśmy w oryginale.
        Co jeszcze można napisać o naszym pobycie w Wielkim Nowogrodzie? Zaczynamy malutkimi krokami rozumieć Rosję i Rosjan. Zaczynamy obalać mity i bzdury, których nasłuchaliśmy się przed wyjazdem. Nie zatrzymał nas jeszcze żaden policjant. Ludzie są mili i widać, że mają w nosie antyrosyjskie harce naszych polityków. Sklepy dobrze zaopatrzone. No, ale to dopiero pierwsze dni. Co przyniesie przyszłość?
            Tymczasem odwiedzamy delegaturę Biura Emigracyjnego ds. Cudzoziemców, aby wyjaśnić sprawę naszych meldunków w Rosji. Ostrzegano nas jeszcze w Polsce, że trzeba mieć potwierdzenie pobytu na każdy dzień. W Biurze kolejki spore, bo jest to jednocześnie ichniejsze biuro paszportowe. Wchodzimy odważnie do sekretariatu tamtejszego kierownictwa i z miejsca pytanie: co mamy robić? Nie nocujemy w hotelach, nie mamy zaproszenia osoby fizycznej, poruszamy się kamperem Miła kierowniczka spokojnie wszystkiego wysłuchała. Wykonała telefon do jakiegoś zwierzchnika i odpowiedziała, aby zbierać dowody tankowania na stacjach paliw. To wystarczy do okazania w czasie wyjazdu, na granicy. Uśmialiśmy się z Teresą, wspominając jednego polskiego kamperowca, który stracił setki dolarów na hotele, w których wynajmował pokoje, aby tylko mieć dowód pobytu. Tymczasem wystarczyło pomyśleć!
           Z nowogrodzkich ciekawostek mogę jeszcze dodać, że jest tu, zaznaczone na mapie miasta, miejsce do postoju przyczep i kamperów. Podjechaliśmy tam, aby popatrzyć, co to? Miejsce, to nic innego jak strzeżony, ogrodzony parking, z toaletą i możliwością nabrania wody. Ale nie to najważniejsze. Zobaczyliśmy na tym parkingu klatkę z niedźwiedziem brunatnym. Zapytaliśmy obsługi, co to za atrakcja? Odpowiedzieli, że w nocy wypuszczają go z klatki i wtedy nie muszą sami pilnować samochodów. No nie, a ja tak lubię pospacerować sobie przed snem.
        Po trzech dniach zostawiamy Stary Nowogród i kierunek Sankt Petersburg obieramy. Droga normalna, ruch spory. Ale gdzie te szaleństwa rosyjskich kierowców? W opowieściach raczej. Daj Panie Boże, aby polscy kierowcy tak ustępowali miejsca pieszym na pasach, jak czynią to miejscowi. Duuuuuuużo nam brakuje do kultury jazdy. Ale to ciągle pierwsze spostrzeżenia. Potem na pewno będzie gorzej. No, bo przecież tak się pisze i mówi w Polsce!
         Napisałem, że obieramy kierunek na Petersburg, ale to wcale nie oznacza, że tego samego dnia do tego miasta docieramy. Chyba każdy przewodnik po Piotrowym mieście sugeruje, aby najpierw zwiedzić carskie pałace, rozmieszczone wokół Petersburga. Tak, ale na zwiedzenie tylko tych najważniejszych potrzeba, co najmniej tygodnia i setek przejechanych kilometrów. Wybieramy, więc te „na trasie”: Pawłowsk i Carskie Sioło. Pawłowsk, ze swoim wspaniałym parkiem pałacowym, a Carskie Sioło to perełka carskich pałaców. I bursztynowa komnata!
         
           Minął już tydzień naszej podróży po Rosji. Nie mamy jednak patentu na Sankt Petersburg. Rosyjskie forum Liga Karawanierow nie specjalnie nam pomogła. Gdzie się zatrzymać, jak zwiedzać? Ktoś tam napisał, że może być naszym przewodnikiem, ale jak odpowiedziałem, że raczej nie potrzebujemy przewodnika, ale poradnika – to się więcej nie odezwał. Muszę jednak przyznać, że w czasie naszego przygotowania wyjazdy, dużej pomocy udzielił nam admin Ligi Karawanierow – Borys „Korsar”, za co chcemy mu serdecznie podziękować.
         Chcąc, nie chcąc – wykorzystaliśmy informacje z netu i zajechaliśmy na 3 dni do Hotelu Elizar, położonego 3 stacje metra przed śródmieściem. Wbrew pozorom, to też była dobra decyzja, bo dwa dni z deszczem przeczekaliśmy w dobrych warunkach, podłączeni do prądu, zadając recepcjonistkom dziesiątki pytań i robiąc w hotelu pierwsze, większe pranie (to już miesiąc w podróży). Poza tym, jeżdżąc po Petersburgu na rowerze, wyszukałem kilka dobrych miejsc dla kamperów. Jednak zacznijmy kolejno.
        Ósmego maja wieczorem meldujemy się w hotelu, a dziewiątego z rana, jedziemy metrem do centrum Petersburga, na defiladę zwycięstwa. To było przeżycie. Tłum ludzi idzie całą szerokością Newskiego Prospektu, do trasy przemarszu wojsk. Wszyscy odświętnie ubrani, z kwiatami, kombatanci w mundurach, z rosyjskimi flagami. Widać autentyczną radość i szacunek dla swoich bohaterów. Nigdy nie widziałem tego w Polsce. Skoro jednak u nas zmienia się bohaterów, w zależności od opcji politycznych – to efekt mamy, jaki mamy, a bohaterów nie mamy. Wielki plus dla Rosjan za ich patriotyzm! Potem obserwujemy defiladę wojskową i świętujące miasto. Koncerty, spacery i ….. nie widzimy żadnego pijanego. Znowu obalony mit?
       Kolejne 8 dni to zwiedzanie Sankt Petersburga na przysłowiowego maxa. Metrem, rowerami lub po kilkanaście kilometrów dziennie, na piechotę. Byle wykorzystać każdą godzinę.
Czy jednak możemy napisać, że poznaliśmy to miasto? Bez szans!
Skoro jest tu: 200 muzeów (około 30 darmowych), 80 teatrów, 40 galerii.
W samym Ermitażu spędzamy 8 godzin. Znajomi zalecają 2-3 dni na to największe (?) w świecie muzeum.
            Wspomnę tylko, że takiej ilości obrazów znanych mistrzów, nie spotkamy w jednym miejscu, nawet w Paryżu lub Londynie. To była intelektualna uczta. Poza tym, niech mi ktoś powie, czy może być coś bardziej fajnego, niż widok ze swojego kampera? W zależności od okna, przez które patrzymy, albo na krążownik Aurora albo Newa i dzielnica pałacowa, albo na Wojenną Akademię Morską Nachimowa. Kilka dni w swoim kamperze, w samym centrum Sankt Petersburga – bezcenne! Podaruję sobie wymienianie odwiedzonych i zwiedzanych miejsc. Uważam jednak, że minimalne minumum na zwiedzenie tego miasta – to tydzień. Choć muszę przyznać, że dysponuję nagraniem video z muzeum Ermitaż, poruszającej się lekkim truchtem wycieczki turystów "skośnookich". Widok doprawdy wesoły.
                    Po raz pierwszy też w swojej podróży, mieliśmy odczucie, że brakuje nam na wszystko czasu. Z wyjątkiem pierwszych dwóch dni, gdzie deszcz przeplatał się ze słońcem, pogoda była doskonała. Gdyby ktoś zapytał odpowiemy, że jadąc naszą trasę po północnej Rosji, trzeba posiadać wizę trzymiesięczną.

      Tymczasem późnym popołudniem 17 maja, po dużych zakupach w centrum handlowym, z żalem, choć mocno zmęczeni, opuszczamy Petersburg i jedziemy w kierunku Kareli. Drogą na Murmańsk, pieszczotliwie Kolą zwaną.

PS. Przepraszamy naszych Gości, ale po dwóch wieczorach spędzonych na formatowaniu zdjęć pod tekstem (o zdjęciach w tekście już zapomnieliśmy dawno!) jest jak jest, a my dłużej nie możemy zamienić podróży w walkę z bloggerem.

Nowogród. Juriewski monastyr.
Skansen Witosławlicy.
Skansen Witosławlicy.
St.Petersburg. Jezioro łabędzie.
St.Petersburg. Spacer nad kanałami.
St.Petersburg. Widok z naszego kampera.
Nowogród. Cerkwie Sofijskiej strony.
Nowogród. Sofijski Sobor.
Nowogród. Kreml i dzwony cerkwi
Nowogród. Pomnik tysiąclecia Rosji.
Nowogród. Spacer bulwarami rzeki. W oddali mury kremla.
Nowogród. Nocny dozorca parkingu dla karawaningu.
Carskie Sioło. Pałac Katarzyny.
Carskie Sioło. Pawilon Ermitaż.
Carskie Sioło. Pawilon Grota.
Carskie Sioło. Most marmurowy.
Carskie Sioło. Łaźnia turecka.
Carskie Sioło. Fragment Bursztynowej Komnaty.
Carskie Sioło. Fragment Bursztynowej Komnaty.
Carskie Sioło. Jadalnia cara.
Carskie Sioło. Jadalnia dworzan.
Pawłowsk. Pałac księcia Pawła.
Pawłowsk. Świątynia Przyjaźni.
Pawłowsk. Parkowa aleja.
Pawłowsk. Spacer po parku.
Droga do St.Petersburga. Autobus z przesuniętą tylnią osią, jedzie 80 km/h
St.Petersburg. Święto 9 maja. Rodzinne spacery.
St.Petersburg. Przygotowania do defilady.
St.Petersburg. Przygotowania do defilady.
St.Petersburg. Defilada.
St.Petersburg. Aurora.
St.Petersburg. Świąteczne spacery koło cerkwi Spasa-na-Krowi.
St.Petersburg. Jezioro łabędzie - finał, a raczej po finale.
St.Petersburg. Fragment fontanny w parku pałacu letniego.
St.Petersburg. Park pałacu letniego. Popiersie Stefana Batorego.
St.Petersburg. Park pałacu letniego. Popiersie Marysieńki.
St.Petersburg. Plac zamkowy i kolumna Aleksandra.
St.Petersburg. Wejście do muzeum Ermitażu.
St.Petersburg. Ermitaż. Egipska mumia.
St.Petersburg. Ermitaż. Sala z Pawim zegarem.
St.Petersburg. Ermitaż. Pawi zegar.
St.Petersburg. Ermitaż. Oryginalny Rubens.
St.Petersburg. Muzeum łodzi podwodnej na Newie.
St.Petersburg. Muzeum zoologiczne. Słynny mamut z przed 40 tysięcy lat.
St.Petersburg. Meczet w remoncie.
St.Petersburg. Newski Prospekt.
St.Petersburg. Newski Prospekt. Grób Kutuzowa.
St.Petersburg. Newski Prospekt. Grób Stanisława Augusta Poniatowskiego.
St.Petersburg. Newski Prospekt. Szkoła numer 210.
St.Petersburg. Newski Prospekt. Napis na szkole z czasu II wojny światowej.
St.Petersburg. Rejs kanałami. Cerkiew Spasa-na-Krowi.
St.Petersburg. Po godzinie pierwszej. Podnoszenie mostów na Newie.
St.Petersburg. Przylot do centrum miasta biznesmena.
St.Petersburg. Muzeum Artylerii. Katiusza.
St.Petersburg. Muzeum Artylerii. Coś przeciwlotniczego.
St.Petersburg. Muzeum Artylerii. Artyleria rakietowa.
St.Petersburg. Muzeum Artylerii. Rakiety doświadczalne.
St.Petersburg. Muzeum Artylerii. I to już w muzeum?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szukaj na blogu