czwartek, 7 maja 2015

Kamperem ..... - na Navigator Festival 2015


     
     
        Dwa tygodnie po częstochowskim zlocie wzięliśmy udział w nowohuckim Navigator Festival. Wydawało się nam, że jest to festiwal podróżniczy - wzorem Trzech Żywiołów, czy trójmiejskich Kolosów. Włożyliśmy sporo pracy w przygotowanie do rozreklamowania podróży karawaningowych. Zdjęcia "podrasował" nam krakowski artysta fotografik Adam Olszowski. Przyjęliśmy również nieco odmienną formułę opowiadania o swoich podróżach. Bez cytowania wiedzy z przewodników, bez opowiadania "na lewo widzę most, na prawo widzę most". Z naszych kilkuletnich wyjazdów karawaningowych wynikało, że podróże kształcą! . Za sprawą naszego środowiska, znajomych i rodziny, że oglądając TV, czytając prasę, czy też surfując po internecie, stajemy się z biegiem lat "ukształtowanymi" europejczykami.
Takimi, jakich najchętniej widzą polityczni przywódcy, czy też medialni kreatorzy (dziennikarze) naszego świata. Wiemy (?) kto wróg, a kto przyjaciel. Kto nas chce uszczęśliwić, a kto źle nam życzy. Kto w przeszłości nas zawiódł, a kto myśli o naszym dobrobycie i bezpieczeństwie narodowym. Tymczasem, gdy ruszymy w świat, to ten Świat wcale nie okazuje się taki oczywisty i prosty, jak nam się codziennie opowiada. Trzeba wytężyć swój rozum, aby sobie wszystko poukładać, zrozumieć i wrócić mądrzejszym ze swojej podróży. Tymczasem tegoroczny Navigator Festival wyeksponował dwa bloki tematyczne: rowerowy i wysokogórski. Rowerowy lans to obecnie wiele miesięcy pedałowania niskobudżetowego. Oczywiście wcześniej rzucamy pracę, przerywamy naukę, nie zakładamy rodziny, nie mamy mieszkania, albo z mamusią mieszkamy.
Zdjęcie: Strefa foto NCK
     
         Z podróży wracamy ze zdjęciami otoczenia naszej drogi lub osób, które nas przygarnęły po drodze. Ot, taka typowa ucieczka przed życiem. Na drugim biegunie to są prawdziwi wyczynowcy, himalaiści, wspinacze. Ludzie, którzy swoje całe życie związali z górami i ich aktywność zawodowa wokół gór się kręci. Jako zawodowcy muszą przesuwać granicę, sprawdzać się i ciągle rywalizować. No cóż, ani z jednymi, ani z drugimi, nie jest nam po drodze. Swoją obecność na Festivalu chcieliśmy zadedykować tysiącom (prawda, że ładnie brzmi!) polskim emerytom i przekonać ich, że nie muszą spędzać najpiękniejszego okresu swojego życia przed telewizorem, czy jałowych dyskusjach na ławeczce, ale odważyć się i ruszyć w świat. Przygotowaliśmy więc nieco kontrowersyjny projekt. W tle nasza kilkutygodniowa podróż przez Rosję, a na pierwszym planie obalanie mitów o tym kraju, którymi jesteśmy na codzień karmieni.


        Mówiąc dosadniej i krócej - człowieku, zrób w końcu użytek ze swoich oczu, uszu i rozumu i przestań być zwierzęciem stadnym!
W tym pomogą Ci zapewne podróże, a szczególnie podróże karawaningowe, gdy swoim małym domem na kółkach ruszysz w Świat. I co? I nic. Dwa kampery i przyczepa kempingowa, jako jedyne 3 prezentacje, nie zostały przez komisję sędziowską zauważone. Przez moment jeszcze myślałem, że przebijemy się ze swoimi pomysłami podróżniczymi w przyszłości, pod patronatem Navigator Festival. Nic z tego, nawet nie odpowiedzieli na taki wniosek.
Trzeci z lewej Robert
     
        Ale są i jasne strony uczestniczenia w takiej imprezie. Nawiązaliśmy fajne kontakty i nasze plany podróżnicze na zimę 2015/2016 wyraźnie się krystalizują! Jak już skończę opisywać "praktyczne poradnictwo" z zakresu karawaningu, to postaram, się napisać coś w temacie, jak przygotowujemy się do naszych podróży karawaningowych.
        I jeszcze jedno zaskoczenie nas zaskoczyło. Zainteresowanie bractwa karawaningowego taką imprezą podróżniczą było prawie ....... zerowe. Spotkaliśmy tylko podkrakowskiego kamperowca Roberta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szukaj na blogu