niedziela, 15 listopada 2015

Kamperem - kierunek Sycylia ..... cz.5 praktyczne porady rzymskie

        Czas na Rzym. Tutaj tyle jest teorii zwiedzania, ilu kamperowców w Polsce. Każdy ma swoje argumenty i każdy ma swoje racje. Spotkałem się z opowieściami: jeździłem 2 godziny (kamperem) po Rzymie i w końcu znalazłem miejsce postojowe. Potem żona została w kamperze, ja zwiedzałem miasto, a wieczorem pojechaliśmy dalej. Inny karawaningowiec. Byliśmy w Rzymie na kempingu, prawie w samym centrum, doba 30 EUR bez prądu. Mocno zadziwił mnie pierwszy kolega. W czasie dwugodzinnego smęcenia się kamperem w rzymskich korkach spalił zapewne paliwa za 20-30 EUR. Za taką kwotę mógł stanąć na 1-2 noce na miejscu przeznaczonym dla kamperów i wspólnie z żoną zwiedzać spokojnie miasto.

        Tymczasem Rzymianie wolą używać takich to małych pojazdów i do tego oba na prąd. Ale w ciągłej modzie są również skutery. Kamperem do Rzymu?
       

        Wspomniałem powyżej o paliwie, więc za pamięci nasze patenty i obserwacje - w okresie październik/listopad 2015

  • cena paliwa (diesel) od północy Włoch do wysokości Neapolu, są porównywalne i wynoszą od od 1.245 EUR do 1.599 EUR za litr. Średnio to lekko poniżej 1.3 EUR tankowaliśmy
  • najniższe ceny są raczej w miastach i przy wyjazdach z nich. Na centra handlowe trudno nam było trafić, w takim naszym rozumieniu "centrum handlowe".
  • ceny rosną o 0.2 - 0.3 EUR, jeśli stacje paliw są rzadkością (np. jazda pewnymi odcinkami wybrzeża)
  • Im bardziej na południe (Kalabria, Sycylia), tym paliwo jest droższe
  • dobrym zwyczajem karawaningowca jest tankowanie gdy wskaźnik paliwa pokazuje nam poniżej połowy. Ta sama zasada dotyczy tankowania czystej wody. Pół zbiornika - szukamy kranu.
  • można te dwie zasady połączyć ze sobą. Wodę możemy zatankować prawie na każdej stacji paliw. My pytamy (fonetycznie): pułoi akuła? Odmowy nie było. 
              Wróćmy do Rzymu. W zwiedzaniu dużych miast (stolic) mamy od lat swoje zasady: albo zostajemy w takim miejscu na co najmniej 3 dni, albo rezygnujemy i zostawiamy sobie dane miasto "na zaś". Takich "zasi" mamy już kilka: Istambuł, Bukareszt, Budapeszt, czy też Ateny. Sprawa druga, to przygotowanie do zwiedzania pewnych miejsc. Do zwiedzenia stolicy Macedonii, potrzebujemy jednego wieczoru, aby się przygotować (internet, dobry przewodnik).  Natomiast Rzym - naszym skromnym zdaniem przez wiele tygodni warto zapoznawać się z historią tego miasta (uwaga: nie zapomnijmy o historii chrześcijaństwa, bo Watykan to istotny element wiecznego miasta). Potem wypada tu spędzić 3-7 dni, aby po powrocie nie powtarzać: jakie to piękne miasto, jakie obrazy i fajne rzeźby tam są. 
        Tymczasem, co my robimy? Po pierwsze, udajemy się na znany wśród Polaków kamperpark 
Il Sassone. (N 41.78508  E 12.62662). Dlaczego tam? Bo tanio (12 EUR/14 z prądem), bo za płotem jest stacja, skąd w nie całe pół godziny znajdziemy się w centrum Rzymu (za półtora EUR od osoby), ale przede wszystkim współwłaścicielką kamperparku jest sympatyczna pani Ewa, która od ponad 20 lat mieszka we Włoszech i może nam wiele spraw przybliżyć, doradzić, pomóc. Dodatkowo trzeba podkreślić, że ciągle świetnie mówi po polski! :-) O innych sprawach możemy się dowiedzieć ze strony internetowej kamperparku.


         Trochę statystyki. Jesteśmy trzecią nacją bywalców na tym kemperparku. Po Włochach i Niemcach. Średni czas pobytu, to jedna noc. Czyli przyjazd, spanko, rano na miasto i w drogę. Czasami bywają dłuższe Polaków pobyty, a jedni starsi karawaningowcy z Polski zatrzymali się tu na cały tydzień!
My planujemy dni trzy, bo tak na serio rozpoczynamy naszą tegoroczną włóczęgę dopiero od Sycylii. No i zdaję sobie sprawę, że w ciągu tych trzech dni, to jedynie przygotujemy się do kolejnej wizyty w Rzymie. Może już z nastoletnimi wnuczkami? Kto to wie?
        Po drugie. kupujemy u Pani Ewy bilety na pociąg podmiejski i następnego poranka biegniemy na pobliską stację. Stacyjka mała, jedno peronowa. Musimy jednak pamiętać o jednej zasadzie. I tu w Sassone i na stacji Roma Termini, na peronach są kasowniki do biletów kolejowych, jak na zdjęciu. Wkładamy bilet do środkowej szczeliny, do jej lewego boku i za moment zostaje skasowany. Uwaga: bilet nie skasowany jest NIEWAŻNY. Potem wysiadamy w centrum Rzymu. Obaw nie ma - pociąg dalej nie jedzie. Tu jeszcze jedna uwaga! Poprośmy na kamperparku o mapkę Rzymu. Już tu w mieście, za byle szkic krzyczą sobie euro.
Czas może na "oplotkowanie" włoskich informacji turystycznych. Nasze pierwsze spostrzeżenie - im większa atrakcja turystyczna, tym gorsza, a nawet ZEROWA działalność informacyjna takich punktów. Ale ........... najpierw trzeba taki punkt namierzyć, co już wcale nie jest takie proste. O szyldzie, z daleka widoczną literą "I" możemy zapomnieć. Punkty informacyjne w Rzymie to praktycznie kasy z biletami do autobusów objazdowych albo kilkudniowych karnetów do muzeów. Trzeba też pamiętać, że w Rzymie wszystkie najważniejsze zabytki i muzea są skupione w centrum i nie ma sensu jeżdżenie środkami komunikacji miejskiej. Wracając do punktów "it". Podobnie działają - czyli nie działają w Piza, Napoli czy też Pompei. Natomiast w małych miasteczkach możemy liczyć na wyczerpujące informacje (angielski), mapy, foldery itp.


        Co my zrobimy przez te 3 dni w Rzymie? Po pierwsze spędzamy w nim czas od rana do zmierzchu. Rezygnujemy również z turystycznych szlagierów jakimi są Koloseum, Palatyn czy też Forum Romanum. To właśnie do zwiedzenia takich miejsc trzeba się dobrze przygotować. Inaczej to będzie tylko wielogodzinny spacer wśród starych kamieni.

 My wybieramy rzymskie szlaki: placów, fontann i kościołów. Na krótko wyskakujemy na Zatybrze.

        Natomiast główne siły i środki kierujemy na Muzea Kapitolińskie. Tego ominąć nie można. Wstęp 15 EUR. We Włoszech prawie wszystkie wstępy za free są dla osób, które ukończyły 65 rok życie. Staruszkom to dobrze!
Teraz czas na jeszcze jedną uwagę. Otóż we Włoszech, jak i w całej Europie jest zasada, że w jedną niedzielę w miesiącu wstęp do państwowych placówek muzealnych jest bezpłatny. Szczegóły gdzie i kiedy - znajdziemy w internecie.

     My zaplanowaliśmy sobie Muzea Watykańskie. Ostatnia niedziela każdego miesiąca. Trochę bez przekonania poszliśmy w tym dniu do Watykanu. Kolejka była na kilometr. Nie mniej posuwała się dość szybko i po godzinie z hakiem byliśmy wewnątrz. Co zobaczyliśmy? Długo by pisać, ale jak się umówiliśmy, ten blog nie jest przewodnikiem, ale poradnikiem. Dodam tylko, że w wolną niedzielę Muzea Watykańskie są czynne tylko do 14.00. Dzięki temu mieliśmy jeszcze czas na Bazylikę Św.Piotra, a wieczorem Plaz del Popolo. Na sam Watykan popatrzyliśmy też innymi oczami, jak poniżej.





     


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szukaj na blogu