czwartek, 28 stycznia 2016

Kamperem - po Sycylii - cz.5 Przez środek wyspy

W poniedziałek opuszczamy Modice, po spędzeniu w niej czekoladowego weekendu. Do następnego etapu naszej podróży po Sycylii mamy niespełna 50 kilometrów. To miejscowość Ragusa. Miasto położone na 3 wzgórzach. Znowu mamy trafienie w 10. Bo miejsce warte jest odwiedzenia.

        Kampera zostawiamy na specjalnie wyznaczonym miejscu dla takich pojazdów N 36.925545°  E 14.736470°. Miejsce wybrane idealnie, jeśli chodzi o odległości do najciekawszych zabytków. Lecz ma jeden duży minus. Brak jakichkolwiek mediów, więc o wodzie i zrzuceniu ścieków radzimy wcześniej pomyśleć. Alternatywne miejsce na nocleg, o którym wiemy to: N 36.924440°  E 14.736110° (nieco ponad 100 metrów od miejsca pierwszego). Innych nie podaję, bo w wąskich uliczkach są zlokalizowane. Dodam jeszcze, że najlepiej wybrać trasę dojazdu na wskazane powyżej parkingi, poza uliczkami starego miasta. Są one dość wąskie i pozastawiane samochodami.

        Samą Raguse można zwiedzać na różne sposoby. I za dnia, ale wiele uroku ma też nocą. Przynajmniej dwa, z trzech wzgórz, zwiedzać można i trzeba osobno. Będzie trochę wspinaczki po schodach. Tak po kilkaset stopni. Poniżej, tak na zachętę, wstawiam kilka zdjęć z tego uroczego miasta. No i jeszcze informacje turystyczne. Dobrze nas wyposażą w materiały edukacyjne. Jedna mieści się na placu katedralnym, a druga nad naszym kamperem. Dosłownie i w przenośni. Nad placem postojowym jest ciekawy Kościół Dusz Czyśćcowych, a obok niego zlokalizowany jest budynek informacji turystycznej. O ile pamiętam, czynny do 19.00?
Na pierwszym planie wieża kościoła Santa Maria dellItria

Ragusa. Nocne klimaty.
Ragusa. Kościół Dusz Czyśćcowych. Cokolwiek to znaczy?

Ragusa. Sztuka parkowania w wąskich uliczkach.

        Z Ragusa, po dwóch noclegach i wielu kilometrach w nogach, jedziemy dalej. Na krótki odpoczynek i przygotowanie do świąt. Wybraliśmy na ten cel przypadkową, ale jak się potem okazało, ciekawe miejsce. Wioskę Santo Pietro. Tak z mapy. Tak na skraju rezerwatu, o którym nic nie wiedzieliśmy. Ciemno już było. Podjeżdżam do jedynej czynnej pizzerii i pytam, gdzie tu można spokojnie, na kilka dni się zatrzymać i podłączyć się do prądu? Na to Valentino i jego żona Giovana mówią stawaj obok nas. N 37.100184°  E 14.500482°
Tak też zrobiliśmy. Zaciszny kącik przed nieczynnym kościołem, był czas na rower i wysłuchiwanie historii wioski, która powstała przed wojną i miała być "wioską idealną" Benito Mussoliniego. Z tego okresu pozostało kilka budynków w centrum. Są one takie jakieś? Budowy nigdy nie sfinalizowano. Natomiast kilka fajnych klimatów zobaczyłem, w czasie rowerowych wycieczek po okolicy. Kilka z nich poniżej.
Santo Pietro. Widoczek z okna kampera.

Grammichele. Nie wszyscy mają hopla w temacie historii.

        Caltagirone.  Pełne wdzięku i przyjazne karawaningowcom. Trudno jest w ciągu jednego dnia je zwiedzić. Cała starówka jest interesująca, muzeum Kapucynów mniej. No chyba, że kogoś zainteresuje specyficzne hobby założyciela tego klasztoru - obecnie muzeum, który jeździł po świecie i wypraszał dla siebie relikwie świętych. Tu dostał kawałeczek kosteczki, tu drzazgę z deski, ówdzie strzępek materiału. Powstała z tego niezła kolekcja, którą umieszczono w specjalnie wydzielonym miejscu. No ale największą atrakcją Caltogirone są schody. Po szczegóły odsyłam do przewodników i innych podręczników. :-)

P Cappucine
P dla kamperów.

Natomiast swoimi domami na kółkach zatrzymać się możemy w kilku miejscach: N  37.232348°  E 14.515621° (miejsce płatne, przy muzeum ceramiki i ciekawym parku), N 37.231082°  E 14.537730° (parking najdalej od centrum, niedaleko do stacji, gdzie zatankujemy LPG w cenie 0.66 EUR za litr), N 37.230401°  E 14.527884° (parking free przy polizia municipiale), N 37.238186°  E 14.516554° (parking free Capuccine, obok klasztoru, można na nim zatankować wodę). My staliśmy na miejscu przeznaczonym dla kamperów, blisko starej części miasta, z panoramą okolicznych wzgórz N 37.239461°  E 14.507081° na miejscu jest możliwość zatankowania wody. Natomiast zrzut wody szarej już dawno został zatkany ziemią. To tyle w temacie tego miasta.

Caltagirone. Wybieramy świąteczne ozdoby.
Caltagirone. Schody Świętej Maryi Górskiej.

Caltagirone. Okolice po zachodzie słońca.

SP w Piazza Armerina.

        Potem było miasteczko Villa Romana del Casale. Tranzytem. Tranzytem tylko. Wszystkie fajne miejsca do postawienia kampera zostały zlikwidowane. To można stanąć bezpłatnie obok ruin N 37.368656°  E 14.333137°,  ale rano trzeba się wynieść lub zapłacić,. coś koło 1 EUR za godzinę. Więc i my zlikwidowaliśmy to miejsce z naszego planu podróży i pojechaliśmy do Piazza Armerina. Na zakupy i spacer po starym mieście. Stajemy N 37.386897°  E 14.368597°.  Jest spokojnie. Kilka ciekawych miejsc wyłuskujemy dla swoich potrzeb. Z dziedziny architektury i historii.

Pergusa. Przy torze wyścigowym.
Pergusa. Spokojne miejsce.


        Ale nam zeszło. To znaczy włóczenie się po Piazza za długo trwało i zamiast do Enny, to o zmroku zaledwie nad jezioro Pergusa dojechaliśmy i tu zrobiliśmy sobie pit-stopa. Nie, to wcale nie przejęzyczenie. Najpierw stanęliśmy w miejscu, gdzie samochody wyścigowe zatrzymują się w czasie wyścigów. Bo muszę dodać, że wokół jeziora Pergusa zbudowano tor wyścigowy. Taki prawdziwy, choć rozgrywane są tutaj tylko wyścigi Formuły 3. Najpierw stanęliśmy na N 37.522750°  E 14.309540°, jednak z powodu panujących tu ciemności, przejechaliśmy na miejsce oświetlone N 37.521959°  E 14.315312° Rano był jeszcze czas na spacer po torze wyścigowym. Na jogging już nie za bardzo, bo znowu zakończymy dzień w ciemnościach. Czyli dalej.



        Enna. Miasto położone w samym środku Sycylii. Jest tutaj nawet specjalny obelisk, na tę okoliczność postawiony. Poza tym samo miasto jest chyba najwyżej położonym miastem na tej wyspie. Prawie 1000 metrów npm. Poza tym jest tutaj kilka ciekawych rzeczy do zobaczenia. Jak zwykle zacznę od miejscowej informacji dla turystów. Czynna, pomimo że to nie sezon. Trzy panie tu pracują i władają językami obcymi. Jest tu też małe, ale dość ciekawe muzeum archeologiczne, do którego wstęp jest gratis! Jest tu też kościół zamieniony, to znaczy nie cały zamieniony, ale nawy boczne zamieniono w groby żołnierzy włoskich. Naliczyłem ich chyba ze 400. Pozostałe rzeczy są już przewodnikowe: ruiny zamku, wieża ośmioboczna, czy też skała, gdzie prawdopodobnie stała świątynia Demeter.
Ale przede wszystkim, to Enna słynie z niesamowitych widoków! Na okoliczne miejscowości, na pasma górskie, ktoś przekonywał nas, ze można morze zobaczyć dookoła. Generalnie, to jest tutaj co robić i dwa dni. Jeśli ktoś nie chce wjeżdżać na samą górę, choć nie stanowi to problemu, to może stanąć "pod miastem" N 37.561560°  E 14.294500°. Tylko po co, jak wszystko co ciekawe mieści się na górze?

        Druga możliwość postawienia kampera, to okolice ruin Castello di Lombardia N 37.567424°  E 14.287374° Jest tutaj toaleta, ale płatna pół EUR. Za to nic nie płacimy za wstęp na zamek.







        Jednak nam najlepszym miejscem był olbrzymi parking na placu Europa, przy samym obelisku oznaczającym środek Sycylii N 37.559675°  E 14.274279°. Teren jest oświetlony, jak dobrze poszukamy, to i wodę tutaj znajdziemy. Po sąsiedzku są sklepy i siedziba karabinierów. Czyli generalnie wszystko wygląda ok. Jest jednak jeden minus. Jeśli weźmiemy pod uwagę karawaning zimowy. Temperatury nocą. Bo o ile w ciągu dnia, w słońcu da się wytrzymać (uwaga: lubi dość mocno wiać), to nocami widać różnicę, w porównaniu do wybrzeża. No cóż, prawa fizyki. Temperatura powietrza spada średnio o 0,6 stopnia C na każde 100 metrów wysokości. Czyli jak na wybrzeżu mamy w nocy powiedzmy 10 stopni, to w Ennie będą tylko stopnie 4. W kamperze są to rzeczy odczuwalne. Pamiętajmy więc o tym.

        Caltanisetta. Miasteczko górnicze. Potraktowaliśmy tylko tranzytem. Wieczorem stajemy w zacisznym miejscu, wśród kamperów, które już chyba nigdy, nigdzie nie pojadą. N 37.489408°  E 14.045423° Rano jedziemy na wybrzeże, trochę się ogrzać i wybrać miejsce na spędzenie świąt i powitanie nowego roku.

2 komentarze:

  1. Pani Tereso i Panie Andrzeju, proszę o informację jaka obecnie jest pogoda na Sycylii? Z pozdrowieniami Patryk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, blog ma poślizg, od pewnego czasu jezdzimy juz po Afryce. Najlepiej sprawdzić sycylijską pogodę na jakiejś aplikacji w internecie. Nam sprawdzało się yr.no lub meteo.it Pozdrawiamy

      Usuń

Szukaj na blogu