piątek, 28 listopada 2014

ROSJA - praktyczny poradnik podróżnika


(maj 2014)        
        Mowa będzie oczywiście tylko o malutkim fragmencie tego wielkiego kraju. O jego północno-zachodniej części. Skoro już podjęliśmy decyzję o wyjeździe do Rosji, to:
1. Musimy się uodpornić na wszystkich doradców i ekspertów, którzy nigdy w Rosji nie byli.
2. Odrzucamy porady tych, którzy w tym kraju byli tylko służbowo.
3. Nie słuchamy podpowiedzi osób, które zwiedzały wschód przed ponad siedmioma laty.
4. Unikamy rusofobów, bo Ci widzą w Rosji tylko diabła wcielonego.
Potem to już będzie tylko "z górki".
Osobiście nie spotkałem negatywnego nastawienia u podróżnika wracającego z Rosji. Nie czytałem takowej książki, czy też wypowiedzi w necie.
Wizy.
Teraz do rzeczy. Na wjazd do Rosji potrzebujemy wizy. Wizy są 1-3 miesięczne, wielokrotne, służbowe, tranzytowe itp. Wszystkiego dowiemy się z internetu. O wizy występujemy nie do placówki dyplomatycznej, ale za pośrednictwem firmy IFS. Jak nie radzimy sobie z załatwieniem takowej, skorzystajmy z usług polskich biur, które zrobią za nas wszystko - no prawie wszystko. Będzie to trochę (?) droższa zabawa, ale paszport z wizą dostaniemy do ręki. Trzeba pamiętać o konieczności ubezpieczenia się na okres pobytu w Rosji. Minimalne ubezpieczenie to koszt 60 PLZ/osoba/miesiąc. Bez polisy wizy nie otrzymamy. No i trzeba pamiętać, że we wniosku podajemy termin ważności wizy.
Granica.
Jak to granica. Obowiązuje tu zasada wzajemności. Tak jak my odprawiamy Rosjan, tak Rosjanie odprawiają nas. Tak być powinno, a tymczasem? Tymczasem, nie jest tak źle. Paszport. Po paszporcie mały zgrzyt. Jakiś szeregowy mundurowy pyta, czy mamy wódkę żubrówkę. Mówię, że nie , ale możemy mu dać foldery turystyczne z Małopolski. Skrzywił się i poszedł sobie.
Potem celnicy.
 Tu dostajemy do wypełnienia formularz. Pamiętać trzeba, że w dokumencie tym "rukowoditiel", to nie kierowca, ale właściciel samochodu. Dokument ten będziemy musieli okazać w czasie wyjazdu z Rosji! Muszę przyznać, że celniczka sporo nam poświęciła czasu, na wytłumaczenie niejasności tej deklaracji.
Potem już ROSJA. Skoro jesteśmy już na terenie Rosji, to muszę powiedzieć o dość "upierdliwym" obowiązku meldunkowym obcokrajowców. Teoretycznie powinniśmy mieć potwierdzenie pobytu, które uzyskujemy w hotelu, u osoby prywatnej, osobiście w urzędzie emigracyjnym lub na poczcie. Tego ostatniego punktu nie polecam. Testowaliśmy możliwość uzyskania takiego dokumentu w urzędzie pocztowym w Wielkim Nowogrodzie i nic z tego nie wyszło. Panienki nie wiedziały jak to się robi. Wymagany dokument uzyskaliśmy dopiero w czasie postoju na terenie Hotelu Olizar w Sankt Petersburgu, a wygląda on tak: 
        A jak w praktyce wygląda sprawa z "obowiązkiem meldunkowym" na terenie Rosji? Zadaliśmy pytanie -  jak powinien postępować turysta podróżujący po Rosji kamperem ? - zastępcy naczelnika urzędu emigracyjnego w Niżnym Nowogrodzie. Pani Naczelnik zadzwoniła do swoich przełożonych i poinformowała nas, że powinniśmy zbierać rachunki za paliwo, będzie to dowód kiedy i gdzie przebywaliśmy. Takiego dowodu mogą ewentualnie żądać w czasie wyjazdu z Rosji. W naszym przypadku,  nikt, niczego od nas nie żądał. Tu Rosjanie nam zaimponowali. Stary przepis - przepisem, ale logika zwyciężyła.
 
Przykładowe ceny.
      Gdy my podróżowaliśmy po Rosji (maj 2014) jeden rubel kosztował około 11 groszy, dzisiaj (listopad) kosztuje tylko 7 groszy ! Dla turystów to rewelacja.

Karta pre paid internet z sieci Beeline: 300rubli/miesiąc. Parking przy hotelu w Pskowie 150/doba. W lokalu kawa+sernik 175rubli. Bilet wstępu do skansenu w Nowogrodzie 100. Muzeum na Kremlu w Nowogrodzie 100. Mleko 42/litr, mapa papierowa Sankt Petersburga 130, ziemniaki 40/kg, cebula zielona 20/pęczek. Wstęp do pałacu Carskie Sioło w Puszkinie 400/osoba, Carskie Sioło park 120/osoby. Rejs kanałami Newy w Sankt Petersburgu 600/osoba. Metro 28/osoba. Kawa 90, chleb + 4 drożdżówki 110, pieczarki 155/kg. Muzeum zoologiczne w Sankt Petersburgu 200, Domek Piotra 200 + 100 za możliwość foto, Ermitaż 400/osoba, 15-20 WC, muzeum artylerii 150, widokówka 17, modem WiFi do laptopa 950 rubli. Mapa Petrozawodska 80, obiad w tym samym mieście 500/osoba, doładowanie internetu 100 rubli.
        Generalnie, w maju ceny artykułów spożywczych były droższe o około 10%, w stosunku do cen w Polsce. Obecnie będą zapewne niższe.
Trzeba jeszcze pamiętać o jednej rzeczy - rzeczy niespotykanej w innych rejonach świata. Bilety wstępu mogą mieć dwie ceny. Cena dla Rosjan, Białorusinów itp. oraz ceny dla obcokrajowców. To pozostałość po ZSRR, kiedy taka zasada obowiązywała. Obecnie pozostawiono to do decyzji administracji (dyrekcji) poszczególnego muzeum, czy też parku narodowego. Około 70% instytucji korzysta jeszcze z tej możliwości i ustala dwie ceny. Ze 2-3 razy dość ostentacyjnie zrezygnowaliśmy z kupna droższego biletu, gdyż nikt z obsługi nie potrafił nam logicznie uzasadnić tej różnicy. W innych przypadkach kupowaliśmy bilet "rosyjski" albo dawaliśmy w kasie odliczoną kwotę.

Nasze miejsca postojowe - i inne:
      Psków. Duży parking w centrum starej części Pskowa. Darmowy. W ciągu dnia dość zatłoczony. Idealne miejsce do zwiedzania pobliskiego kremla. N 57.820149°  E 28.333325° 
    Psków. Strzeżony parking przed Hotelem Old Estate. Pytamy w recepcji i jeśli będzie wolne miejsce, to za 150 rubli zostajemy na noc. Teren ogrodzony, oświetlony. Jeśli poprosimy ochraniarza, to i wodę dostaniemy. Jest WiFi. N 57.823080°  E 28.339382°
        Psków. Inna ciekawa alternatywa na nocleg na bezpłatnym parkingu przed Mirożskim monastyrem. Sam zabytek też godny jest zwiedzenia. N 57.803333°  E 28.329444°
       
          Bor. Tu podam jeden z przykładów fajnych miejsc noclegowych w rosyjskich wioskach. Free, spokojnie, w otoczeniu ciekawych mieszkańców. Dodam jeszcze, że z Pskowa do Nowogrodu lepiej podróżować drogą E95, przez Ługę. N 58.640278°  E 30.703611°. Około 200 metrów dalej jest ogólniedostępna studnia, gdzie możemy zatankować do kampera czystej, dobrej wody.
        Wielki Nowogród. Bezpłatny parking w kompleksie turystycznym
Юрьевское Подворье. Postój ustalamy z menadżerem restauracji. Jest możliwość zatankowania wody. Spokojnie i bezpiecznie. Miejsce dobre do zwiedzenia okolicznych atrakcji turystycznych. N 58.489206°  E 31.270915°
 
       



        Wielki Nowogród. Kilkaset metrów od w/w kompleksu turystycznego jest monaster świętego Grzegorza, a przed nim obszerny, bezpłatny parking, na którym można przenocować. N 58.488141°  E 31.283699°       
       



        
       


       Wielki Nowogród. Duży parking położony blisko zabytkowego Kremla. Bezpłatny. N 58.516724°  E 31.274098°
       
       
       
       
       


        Wielki Nowogród. Miejsce reklamuje się jako "autokemping". Przypomina raczej parking strzeżony z lat ubiegłych. Płatny. N 58.545450°  E 31.308877
         Wielki Nowogród. Ciekawe miejsce postojowe dla zwiedzających lewobrzeżny Nowogród. N 58.524748°  E 31.286087°
            Wielki Nowogród. Siedziba Oddziału UFMS, czyli Federalnego Urzędu Migracyjnego. Teoretycznie w takich miejscach cudzoziemcy potwierdzają swój pobyt. Warto się upewnić. Urząd czynny na ogół od 10 do 19 - z przerwą obiadową, pomiędzy 12.30, a 17.00. W czwartek nieczynny, w sobotę czynny do 13.00. N 58.544287°  E 31.305377°

       



      
        Wielki Nowogród. Supermarket LENTA. Można płacić kartami. Jak w większości dużych sklepów. N 58.542388°  E 31.265839°



        Pawłowsk. Wielki, bezpłatny parking dla samochodów i autokarów. Położony obok słynnego pałacu i parku pałacowego. Miejsce spokojne. Korzystaliśmy z niego również w czasie zwiedzania pobliskiego Carskiego Sioła, w miejscowości Puszkin. N 59.684684°  E 30.462676°

        Sankt Petersburg. To miejsce znane jest chyba wszystkim karawaningowcom, odwiedzającym Rosję. Hotel Elizar. W internecie www.elizar-hotel.ru.SP dla kamperów i przyczep w cenie 1000 rubli/doba. W cenie jest prąd, prysznic, tankowanie wody, zrzut toalety. Pralka w cenie 300 rubli za wsad. Śniadanie w cenie 400 rubli. W odległości 300 metrów stacja metra, a bilet kosztuje 28 rubli od osoby. Podaję koordynaty wjazdu (między blokami) od strony prospektu Obuchowskiej Obrony. N 59.899417°  E 30.428700°

        Sankt Petersburg. Teraz kilka miejsc położonych w samym centrum miasta. Najpierw bezpłatny parking przed Smolnym Soborem. Jedną noc można tu spędzić. N 59.948928°  E 30.391968°. Jeżeli preferujemy parkingi strzeżone, możemy się zdecydować np. na ten, położony na końcu Newskiego prospektu. Sam postój za ogrodzeniem i ochronę zapłacimy 300 rubli. N 59.931123°  E 30.388608° 

        Sankt Petersburg. Z tego miejsca szczególnie jesteśmy dumni. Nabrzeże rzeki Newa. Do muzeum-Aurora 200 merów. Tyle samo do Nachimowskiej Akademii morskiej. Miejsca na 1-2 kampery. Oczywiście żadnych stoliczków, markiz itp. W zamian spacerkiem dojdziemy do wszystkich najważniejszych zabytków Sankt Petersburga. W nocy cisza i spokój. Sąsiedztwo jednak zobowiązuje. Dodatkowo możemy poprosić o wodę z zaparkowanych w pobliżu autobusów, przerobionych na publiczne toalety. Woda z sieci wodociągowej. Bezpłatnie spędziliśmy tu kilka dni. Czy ktoś zna takie miejsce w Paryżu, Barcelonie czy Rzymie? :-) N 59.954276°  E 30.336528°


        Sankt Petersburg. Inne miejsca, jakie udało nam się "namierzyć" do postawienia kampera. Oto bezpłatny parking, w zasięgu spaceru pieszego do najważniejszych zabytków. N 59.959220°  E 30.354592°


        Sankt Petersburg. W pobliżu jest kolejne, interesujące miejsce do postawienia kampera. Płatny i strzeżony parking obok kompleksu sportowego. Cena dość wysoka - 450 rubli/doba. Bez prądu. W zamian interesujące rozmowy z bodygardami. N 59.965068°  E 30.349402°

        Sankt Petersburg. To miejsce dość nietypowe. Na nocleg nie za bardzo się nadaje. Parking położony jest przy jednej z głównych ulic Petersburga. Więc całodobowy ruch pojazdów jest nieunikniony. Sama lokalizacja miejsca jest urokliwa. Na Wyspie Wasilewskiej, obok gazowych kolumn rostralnych, dwa kroki od muzeum zoologicznego. Do tego niezapomniany widok na petersburskie pałace. Stoimy tu bezpłatnie. N 59.942646°  E 30.306758° lub 200 metrów dalej, za przejściem dla pieszych. Przed opuszczeniem Sankt Petersburga warto jeszcze zrobić duże zakupy. Kupić możemy wszystko to co w Polsce, a dodatkowo mrożone pierogi w kilkunastu odmianach, naleśniki, czy też wspaniałe ryby. Najlepiej to zrobić w kompleksie handlowym "Feliczita", położonym poza centrum miasta N 59.912331°  E 30.443680°. Oczywiście nocleg, na jednym z wielu tu położonych parkingów jest możliwy. 


        Sankt Petersburg. To stacja LPG (przykładowa), położona na przedmieściach miasta. Cena litra gazu to 17.80 rubli. N 59.888904°  E 30.513428°. Kolejną stację LPG namierzyliśmy 200 kilometrów dalej, w kierunku Koli N 60.146804°  E 32.561040°. Po 200 kilometrach następna stacja LPG. N 61.025576°  E 33.013852°. Jeszcze jedno muszę dodać -w Rosji tankujemy czysty propan! Wiadomo, niskie temperatury. Od tej pory jedziemy na północ, przez blisko 2 tysiące kilometrów, drogą M18, w skrócie zwaną "Kola".


        Kola. Wzdłuż drogi spotkamy kilka ujęć wody, którą możemy wykorzystać również do picia N 61.733915°  E 33.682255°. Następne źródło kilkanaście kilometrów dalej: N 61.810368°  E 33.939412


        Pietrozawodsk. Stolica Karelii. Znajdziemy tutaj olbrzymi parking free, na przysłowiowe 200 kamperów. Po prostu cały plac Kirova to jeden wielki parking. Co ważne, blisko stąd do wszystkich atrakcji miasta.  N 61.787304°  E 34.381384°. Jeżeli w kamperze brakuje nam gazu, to możemy go zatankować tu - N 61.820516°  E 34.274332°


        Wodospady Kivach. Atrakcyjne miejsce do noclegu, na strzeżonym miejscu parkingowym. Jest WC. Przy okazji można zwiedzić ciekawe mini muzeum i wodospady - drugie pod względem wysokości w Europie, wśród wodospadów nizinnych. Wstęp 200 rubli od osoby. Na miejscu są małe knajpki i sklepiki z pamiątkami. Tłoku nie było, spotkaliśmy pojedynczych turystów. N 62.268280°  E 33.982444°. Jadąc dalej Kolą dojedziemy do skrzyżowania prowadzącego do kempingu Sandał. N 62.347381°  E 33.987346°. Myślę, że nie będzie to kemping w naszym rozumieniu, ale raczej turystyczna baza, domki i miejsce na postawienie kampera. Okolica tu urokliwa, z dużymi ilościami jezior i rzek. My pojechaliśmy jednak dalej na północ i skręciliśmy dopiero na Biełomorsk.


        Okolice Biełomorska. Kolejna studnia z krystalicznie czystą wodą, choć oddalona od drogi o kilkadziesiąt metrów. Sporo samochodów się tutaj zatrzymuje, aby zatankować w tej leśnej studni. N 64.421383°  E 34.300833°


        Biełomorsk. Można się tutaj zatrzymać na stojance czyli strzeżonym i ogrodzonym parkingu. Tuż obok ujścia rzeki Wyg do Morza Białego. Cena 150 rubli za dobę. Jest możliwość zatankowania wody, a nawet podłączenia prądu. N 64.521012°  E 34.756832°. Możemy się też pokusić o zobaczenie kawałka kanału Białomorskiego N 64.508904°  E 34.808351° (koordynaty  śluzy). W tym miejscu muszę dodać, że w czasie naszych kamperowych wędrówek po świecie, często korzystamy z noclegu u nowo poznanych osób, które obecnie są naszymi dobrymi znajomymi. Więc ze zrozumiałych względów, nie podajemy do publicznej wiadomości takich namiarów.


        Okolice Biełomorska. Muszę przyznać, że były tu pewne problemy ze znalezieniem czystej wody. Z tej studni (po rosyjsku kalionki) chleba nie będzie. Jeżeli interesują nas naskalne rysunki (petroglify) to z drogi Biełomorsk-Kola skręcamy w prawo na N 64.491356°  E 34.712081° w drogę polną. Same rysunki zlokalizowane są dwa kilometry dalej, w rejonie N 64.498500°  E 4.675644°


        Kiem, a dokładnie to Rabocheostrovsk. Wyspy Sołowieckie. Mówi Wam to coś? Jeśli nie, to niepotrzebnie się tutaj fatygowaliście. Ale my nie o tym, to nie przewodnik po Rosji, ale poradnik dla kamperowców. W Rabocheostrovsku można stanąć praktycznie wszędzie, nawet w porcie. O ile oczywiście kamper nikomu nie będzie przeszkadzał. My zatrzymaliśmy się na terenie ośrodka turystycznego Priczał N 64.990822°  E 34.789307°, za 250 rubli/doba.aby osobiście popatrzeć na plenery filmu "Ostrov" N 64.994746°34.796595°


        Kola. Ujęcie wody czyli źródło pod stylowym zadaszeniem. Popularne miejsce wśród kierowców N 65.222793°  E 33.780067° Jest miejsce do zatrzymania kampera i kanistry w ruch! Warto też pomyśleć o zaopatrzenie się w 10 litrowe konewki plastikowe. Będzie łatwiej napełnić zbiornik z wodą. Trzeba też pamiętać, że wjechaliśmy w rejon, gdzie przez wiele kilometrów nie będziemy mieli zasięgu telefonu komórkowego.

         Kola.  Tu zlokalizowany jest jeden z niewielu na na tym odcinku Koli,
parking dla samochodów N 65.898323°  E 33.119608°. Wspomnę jeszcze, że 90% drogi M18 (St.Petersburg-Murmańsk) jest dobrej jakości, zaryzykuję twierdzenie, że lepszej, niż wiele naszych dróg. Ale są też długie, kilkudziesięcio kilometrowe odcinki w remoncie. Przykładowo od: N 65.543776°  E 33.285200° do N 65.747068°  E 33.023987° Nieco dalej kolejny remont od: N 66.059780°  E 32.889562° do N 66.142880°  E 32.840614°
        Kola. Kolejny parking, a na nim betonowy najazd (kamper też może z niego skorzystać) i WC N 66.390912°  E 32.760152° Kilkanaście kilometrów dalej położony jest mały, przydrożny bar Tedino. Można tu zatrzymać się na parkingu i wypić kawę. N 66.471044°  E 32.772112°, a za kolejne kilkanaście kilometrów dojedziemy do symbolicznego obelisku kręgu polarnego N 66.554280°  E 32.752970°

        Kola. I początek trzeciego, czy czwartego już remontu
N 66.670212°  E 32.760892°

        Kola. Pięć kilometrów dalej już po remoncie N 66.698647°  E 32.741938°. To wyjątkowo krótki odcinek remontowanej drogi. Choć i ten potrafi skutecznie ograniczyć prędkość jazdy.


        Kola. Ten parking jest uroczo położony. N 66.778400°  E 32.601067°. Chciało by się tu zostawić kampera i ruszyć pieszo, wzdłuż urokliwego jeziora.


        Kola. Kolejna możliwość zatankowania czystej wody. To ujęcie zapamiętaliśmy, gdyż woda źródlana była niesamowicie zimna! N 66.906922°  E 32.316775°

        Kola. Parking N 66.923533°  E 32.221960°, a kilkaset metrów dalej przydrożne źródło (N 66.926756°  E 32.215892°) To już chyba ostatnie takie miejsce. Za chwilę wjedziemy na Półwysep Kolski, a tam nie mieliśmy już możliwości tak łatwego zatankowania wody do kampera. 


        Kola. Tu chyba jest granica pomiędzy Republiką Karelii, a obwodem murmańskim. Kiedyś był tu punkt policyjny. Obecnie tylko kamery pozostały. N 67.170376°  E 32.250476°

        Kandałaksza. Pierwsze miasto na Półwyspie Kolskim. Są tu między innymi dwa małe muzea. Możemy się zatrzymać na noc na głównym placu (N 67.150971°  E 32.411598°), choć jest tu spory ruch. Kilkadziesiąt metrów dalej, na ulicy 50 lecia Października, jest dobrze się zapowiadająca informacja turystyczna. Warto tu wstąpić. TO w niej wskazano nam ciekawe miejsce postojowe dla kamperów N 67.130037°  E 32.426673°. Z tego miejsca ruszyliśmy następnego dnia pieszo, oznakowaną ścieżką, wzdłuż brzegu Zatoki Kandałyskiej, w stronę labiryntu Babilon N 67.116428°  E 32.479287°. Informacji o tym labiryncie nie ma nawet w internecie.
        Umba. Co tu napisać? Miasteczko? Osada? Jak by to nie nazwał, to być tu wypada. Na miejscu i w okolicy jest sporo atrakcji turystycznych, jest muzeum, jest doroczny festiwal folklorystyczny. Ciekawostki zamieściłem poniżej, na zdjęciach tablic informacyjnych. Jest tylko jeden szkopuł. Obcokrajowcy, na wjazd do miejscowości Umba, powinni posiadać zezwolenie FSB, czyli odpowiednika naszego ABW. O takie zezwolenie trzeba wystąpić co najmniej miesiąc wcześniej. Można to zrobić nawet drogą mailową. Naszym skromnym zdaniem, jest to raczej forma zgłoszenia swojego pobytu w tym rejonie, niż wymóg formalny. I przepis jest raczej "martwy", ale jak chcemy postępować zgodnie z rosyjskim prawem, to powinniśmy o taką zgodę wystąpić.
        Spędziliśmy w Umbie jedną noc. Nad samym brzegiem morza N 66.684940°  E 34.338128° (foto powyżej). Następnego dnia zwiedziliśmy starą wioskę Umba, gdzie znaleźliśmy urocze miejsce na postój 1-2 kamperów. Obok pozostałości po starej cerkwi, nad brzegiem rzeki Umba N 66.676337°  E 34.305730° (foto po lewej). Okoliczne rzeki obfitują w ryby. Mieszkańcy, często są przewodnikami dla francuskich wędkarzy, którzy upodobali sobie ten rejon.


        Umba. Dwie tablice informacyjne z atrakcjami turystycznymi, w rejonie Umby.


         Kirowsk. Spędziliśmy tutaj jeden dzień. Zwiedzanie miasta i muzeum geologiczne (wstęp wolny!). Więc bez specjalnego szukanie "miejscówki" zatrzymaliśmy się na głównym placu N 67.614590°  E 33.662742°. Jest tu free WiFi.

        Apatyty.W sąsiedniej miejscowości jest możliwość zatankowania propanu. Przy rozlewni gazu N 67.592862°  E 33.449702°. Punkt czynny od 8.30-16.30 z przerwą 13-14.


        Murmańsk. Miasto potraktowaliśmy "na szybko". Kończą nam się wizy. Ciekawym miejscem postojowym dla kamperów może być parking koło pomnika Obrońców Rejonów Zapolarnych (pomnik Alioszy) N 68.994205°  E 33.076335°

        Murmańsk. Jeśli chcemy połączyć nocleg w Murmańsku z zakupami w supermarkecie, to możemy zatrzymać się na jego dużym parkingu N 68.957553°  E 33.065457°. Sklep czynny jest do północy, a zdjęcie obok wykonane jest tuż po zamknięciu sklepu. Tak, tak środek nocy ...... ale nie polarnej. W samym mieście warto zobaczyć jeszcze ciekawy rejon, z pomnikiem ofiar "Kurska" N 68.985907°  E 33.094490° 


        Teraz czas na drogę A138 w kierunku Kirkenes (Norwegia). Po drodze jest wielki kompleks pamięci Obrońców Radzieckiego Zapolara N 69.310450°  E 32.203285. Można zanocować na olbrzymim parkingu, a przy okazji zobaczyć jak Rosjanie czczą pamięć swoich bohaterów. Usłyszeć też można ciekawy zwyczaj. Przejeżdżające obok kompleksu samochody używają klaksonów, jako dowodu pamięci o swoich żołnierzach.


        Zapolyarny, a właściwie kilka kilometrów za miastem jest studnia artezyjska z czystą wodą. Przyjeżdżają tu samochody okolicznych mieszkańców, choć sam dojazd do studni, na odcinku kilkuset metrów jest trochę uciążliwy N 69.460333°  E 30.723238°. Pamiętajmy, że ostatnia stacja paliw, gdzie możemy zatankować tanie rosyjskie paliwo, jest w miejscowości Nikiel, a jej koordynaty to N 69.398880°  E 30.189546°

        Granica Rosyjsko-Norweska. Ale najpierw, około 20 kilometrów wcześniej jest szlaban N 69.488968°  E 30.177018°. Jednak po godzinie 16.00 (17.00?) nie zostaniemy dalej wpuszczeni, bo przejście graniczne czynne jest tylko przez 8 godzin na dobę. My zostaliśmy cofnięci na taki nieoficjalny punkt noclegowy (wyczekiwania) nad brzegiem jeziora (foto po lewej) N 69.483425°  E 30.169527°, gdzie spędziliśmy ostatnią noc na rosyjskiej ziemi. Następnego dnia, już bez problemów przejeżdżamy przez pierwszy punkt kontrolny ze szlabanem. Potem 20 kilometrów jazdy wzdłuż zasieków i kamer. Samo przejście graniczne jest nowoczesne. Informacje po rosyjsku, angielsku i norwesku. Obsługa straży granicznej i celnicy, to młodzi ludzie. Kolejki do odprawy brak, choć słyszeliśmy, że bywa i na kilka kilometrów. Sama odprawa, choć dość szczegółowa, łącznie z psem do wykrywania narkotyków, nie odbiega od innych odpraw na granicy z UE.
        Potem granica norweska. Celnika zainteresowała zawartość naszej lodówki, która wypełniona była "delicjami" z Rosji. Pierożki, przetwory mleczne, ryby itp. Gdy to wszystko zobaczył, zapytał głośno i wyraźnie (po angielsku), czy to są wszystko nasze zapasy zrobione jeszcze w Polsce? Odpowiedziałem TAK. I już wjechaliśmy do Unii. Trzeba bowiem pamiętać, że z Rosji nie wolno wwozić artykułów spożywczych, bo tak zadecydowała Bruksela.
        Co możemy jeszcze podpowiedzieć z naszego pobytu w Rosji. Był to pobyt krótki, zaledwie 30 dniowy, więc nie możemy się tutaj autorytatywnie wypowiadać, jaka ta Rosja jest. Dodam tylko, że nie spełniły się przepowiednie, iż rosyjska policja będzie nas gnębić i łapówek się domagać. Zatrzymani byliśmy tylko raz, za ewidentne przekroczenie linii ciągłej na jezdni. Skończyło się na upomnieniu. Natomiast my wielokrotnie zatrzymywaliśmy policjantów, pytając ich o różne rzeczy. Zawsze byli grzeczni i uczynni.
        Rosyjscy kierowcy? Za wyjątkiem jednego, czy drugiego "rodzynka", nie spotkaliśmy się z objawami piractwa. Natomiast są nieporównywalnie bardziej życzliwi, w stosunku do pieszych na pasach, lub oczekujących na przejście.
        Bezpieczeństwo w czasie podróży. Pozostawialiśmy kampera na wiele godzin, w różnych miejscach. Nic złego się nie stało. Rowery też wróciły w całości. Nie spotkaliśmy się z żadnymi przejawami niechęci, czy agresji.
Dopiero w Norwegii zaatakował mnie młotkiem jakiś miejscowy saam, który wcześniej chciał nas staranować samochodem, a okradzeni zostaliśmy już po powrocie .... do Polski. W Gołdapii.



Szukaj w tym blogu

Ładowanie...